Konflikt na Bliskim Wschodzie i zawirowania na rynku paliw kopalnych pokazały, jak ważna jest elektryfikacja europejskiej gospodarki. Lądowe farmy wiatrowe są najbardziej efektywną technologią OZE, co widzą inne kraje Unii Europejskiej i przyspieszają jej rozwój. W Polsce na to przyspieszenie wciąż czekamy i będziemy o tym dyskutować z kluczowymi politykami na naszej corocznej konferencji PSEW2026 już 8-10 czerwca w Świnoujściu – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Odblokowanie potencjału: kluczowe zmiany w przepisach i walka z "martwymi" projektami
W jakiej kondycji jest obecnie lądowa energetyka wiatrowa w Polsce?
Obecnie lądowe farmy wiatrowe odpowiadają za ok. 15 proc. produkcji energii elektrycznej w kraju. To znaczący element miksu energetycznego, ale – w opinii branży - potencjał wiatru jest w dalszym ciągu niewykorzystany. Transformacja nie nabiera takiego tempa, na jakie liczymy, a na szali jest bezpieczeństwo energetyczne i ceny energii. Szacujemy, że w Polsce moglibyśmy mieć 40 GW mocy w wietrze na lądzie.
Gdzie są główne bariery rozwoju i na jakie zmiany regulacyjne czeka branża?
Widzimy pozytywne sygnały ze strony rządu, by przyspieszyć tzw. permitting, czyli proces pozyskiwania wszelkich zgód administracyjnych na realizację projektów wiatrowych. Liczymy na zmianę ustawy o prawie energetycznym, która - oprócz skrócenia tego czasu - ureguluje także kwestię dostępu do sieci i jej odblokowania. Zależy nam na regulacjach, które będą eliminować projekty istniejące tylko na papierze, przez które nie są wydawane pozwolenia na przyłączenie do sieci dla inwestorów rzeczywiście stawiających wiatraki. Będzie to pierwsza taka reforma w Unii Europejskiej. Czekamy także na przepisy, które poluzują ograniczenia w rozwoju inwestycji wiatrowych w związku z manewrami wojskowymi, a także wytyczne dotyczące ochrony ptaków. Współpracujemy z Główną Dyrekcją Ochrony Środowiska, by przyspieszyć te procesy, pomaga nam Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jesteśmy zadowoleni z postępu tych prac i liczymy, że proces legislacyjny będzie przebiegał szybko.
Branży wiatrowej zależało na liberalizacji ustawy odległościowej i zmniejszeniu dopuszczalnej odległości wiatraków od budynków z 700 do 500 metrów. Ustawa została zawetowana, ale czy inwestorzy nadal naciskają na zmianę prawa, czy skupiają się na innych obszarach?
Odległość 700 m jest kompromisem między koalicją a opozycją. Nam zależy przede wszystkim na stabilności regulacji. Energetyka wiatrowa na lądzie rozwija się długoterminowo, turbiny działają przez ok 25 lat, więc najważniejsze jest bezpieczeństwo harmonogramów. Dla budowanych dziś dużych turbin minimalna odległość 700 m jest odpowiednia z uwagi na ich oddziaływanie. Zdecydowanie bardziej kłopotliwymi kwestiami są dla nas odległość od obszarów ochrony środowiska i wyznaczonych stref dla lotnictwa wojskowego. Tworzenie dodatkowych buforów sprawia, że lokalizacja nowych projektów wiatrowych na obszarze Polski jest praktycznie uniemożliwiona.
Gigantyczne zyski dla polskiego przemysłu: dlaczego rozwój wiatru to kwestia bezpieczeństwa
Jaki jest realny wpływ rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie dla gospodarki?
Wiatr na lądzie zapewnia bezpieczeństwo energetyczne w tym sensie, że daje nam własne moce wytwórcze, niezależnego od importu surowców. Konflikt na Bliskim Wschodzie i zawirowania na rynku paliw kopalnych pokazały, jak ważna jest elektryfikacja europejskiej gospodarki. Lądowe farmy wiatrowe są tymczasem najbardziej efektywną spośród technologii OZE, co widzą inne kraje Unii Europejskiej i przyspieszają jej rozwój. W Polsce na to przyspieszenie w dalszym ciągu czekamy.
Czy krajowi przedsiębiorcy mogą liczyć na dodatkowe zamówienia w związku z budową nowych instalacji wiatrowych?
W optymalnym scenariuszu rozwoju wiatru na lądzie, zwiększenie tzw. local content zapewni inwestycje o wartości 200 mld zł do 2040 r. Wiatr na morzu z kolei może zapewnić dodatkowe 500 mld zł. Jako branża wiatrowa w stosunkowo niedługim okresie możemy zatem zapewnić inwestycje o łącznej wartości 700 mld zł – to suma niebagatelna. Pomoże nam to utrzymać pozycję lidera pod względem tempa rozwoju gospodarczego w Unii Europejskiej.
Co jest do tego potrzebne?
Musimy dobrze poprowadzić politykę przemysłową państwa. Branża od zawsze podkreślała znaczenie polskich firm; walczyliśmy z mitem, że technologia ta jest importowana. Projektowanie, produkcja komponentów, instalacja, a później serwisowanie wiatraków to zadania dla firm działających w Polsce. Wiemy, że rząd promuje ideę local content, a pierwsze pilotaże nowych przepisów mają być wdrażane właśnie w naszej branży. Wychodzimy więc poza hasła i postulaty - pokazując, że polityka rządu przynosi już pierwsze pozytywne efekty. Inwestorzy zagraniczni z tego obszaru są już na etapie zaawansowanych rozmów z polskimi stoczniami i innymi przedsiębiorstwami. Liczymy więc na dalszą owocną współpracę.
Jak wygląda współpraca branży z jednostkami samorządu terytorialnego? Jak przekonać społeczności i władze lokalne, by z przychylnością patrzyły na projekty wiatrowe?
Samorządy terytorialne muszą zapewnić bezpieczeństwo energetyczne na swoim obszarze, obowiązek ten wynika z ustawy o prawie energetycznym. Nasze rozmowy z lokalnymi władzami są pozytywne. Niestety, często podsycone są one dezinformacją, która rozprzestrzeniła się szczególnie od wybuchu wojny ukraińsko-rosyjskiej. Na co dzień mierzymy się z fałszywymi doniesieniami dotyczącymi rzekomego wpływu farm wiatrowych na środowisko i zdrowie ludzi. Te doniesienia są podsycane przez wrogie Polsce działania dezinformacyjne, prowadzone przez grupy mające interes w tym, by szkodzić energetyce odnawialnej. Niestety cześć polityków powtarza te kłamstwa.
Jak walczyć z taką dezinformacją?
Prowadzimy spotkania edukacyjne i komunikacyjne , organizujemy spotkania na których przekonujemy społeczności lokalne, że rozwój energetyki wiatrowej ma o wiele więcej zalet niż wad. O ile kwestie krajobrazowe mogą być dyskusyjne, ponieważ obecność wysokich turbin jednym nie przeszkadza, a innym wręcz przeciwnie, to rzekomy negatywny wpływ turbin na zdrowie ludzi i zwierząt jest po prostu nieprawdą. Równocześnie przedstawiamy argumenty na to, że współpraca z branżą wiatrową się opłaca. Większość samorządowców to rozumie, możemy liczyć na ich wsparcie.
Mimo to kłamstwa na temat wiatraków nie ustają.
Tak, miliony dolarów, jakie Rosja wydaje na dezinformację w tym obszarze może spowodować znaczące trudności w rozmowach z decydentami na szczeblu lokalnym. Jako Polska mamy największy potencjał rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie i morzu w naszym regionie Europy – i właśnie to tłumaczy tak wściekły atak Rosji w informacyjnej wojnie hybrydowej. Liczymy na większą pomoc ze strony państwa w prowadzeniu rzetelnych kampanii informacyjnych i edukacyjnych. Deklarujemy gotowość do współpracy z rządem. Konieczne są tutaj polnie bardzo konkretne działania. Bezpieczeństwo energetyczne Polski i Europy zależy dziś od tego, czy uda się przełamać ofensywę dywersantów informacyjnych, którzy coraz mocniej wpływają na zniekształcenie debaty publicznej. Eksperci, decydenci, przedstawiciele biznesu będą o tym dyskutować podczas Konferencji PSEW2026 w dniach 8-10 czerwca w Świnoujściu i zdefiniują strategie przeciwdziałania fałszywym przekazom w mediach i Internecie. Dopełnieniem tych rozmów będzie premiera raportu przygotowanego przez fundację Green Transition HUB i Kancelarię Prezesa Rady Ministrów: „Dezinformacja: mechanizmy, skutki, przeciwdziałanie”, który ma nas wesprzeć w walce z dezinformacją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu