Autopromocja

Ustawa prądowa, do trzech razy sztuka

prąd
Dla Brukseli zmienione przepisy „wciąż nie są perfekcyjne” ShutterStock
17 czerwca 2019

Przepisy zamrażające ceny zostały znowelizowane już po raz drugi. Mimo zastrzeżeń Biura Analiz Sejmowych.

Skrót artykułu

Sejm znów w ekspresowym tempie przegłosował zmiany w ustawie prądowej z 28 grudnia 2018 r., do której – przypomnijmy – wciąż nie ma aktów wykonawczych. Od lipca średnie i duże firmy będą mogły ubiegać się o rekompensaty za wyższe ceny prądu. Ich otrzymanie będzie wchodziło w limit pomocy de minimis (200 tys. euro na trzy lata).

Posłom nie przeszkodziły zastrzeżenia wyrażone przez Biuro Analiz Sejmowych. Z jego opinii wynikało, że rekompensaty dla przedsiębiorstw energetycznych za zamrożenie cen energii elektrycznej na poziomie z połowy ubiegłego roku są pomocą publiczną wymagającą notyfikacji Komisji Europejskiej. Tymczasem notyfikacji nie ma, a z naszych informacji wynika, że i Bruksela wciąż nie jest przekonana do energetycznej legislacji w Polsce. Jej wątpliwości dotyczą tego, że w I półroczu pełne rekompensaty mają otrzymać wszyscy odbiorcy energii.

– Przyjęta w grudniu ustawa składa się z dwóch części. To zmiana podatku akcyzowego i zmiana opłaty przejściowej. To załatwia 50 proc. kompensacji możliwych podwyżek cen prądu, czyli 4,05 mld zł. Druga część kompensacji, następne 4 mld zł, to kwota wynikająca z regulacji na rynku. W I półroczu wypłata z funduszy różnicy cen obejmuje wszystkie przedsiębiorstwa i 100 proc. z tytułu ewentualnych strat – mówił w Sejmie dziennikarzom minister energii Krzysztof Tchórzewski po pierwszym czytaniu nowelizacji. – 90 proc. odbiorców nie odczuło na razie podwyżek, odczuli je m.in. ci, którzy zmieniali taryfę czy dostawcę. Od 1 lipca będzie to wyglądało tak, że na poziomie cen z 30 czerwca 2018 r. pozostanie 15 mln gospodarstw domowych i instytucje publiczne. Szpitale i samorządy dostaną pełne rekompensaty. Do tego dochodzi 2 mln mikroprzedsiębiorców i 60 tys. małych przedsiębiorców – wyliczał Tchórzewski. Zapewnił, że większość firm nie korzystała z dozwolonej pomocy publicznej na zasadach de minimis, dlatego teraz będzie mogła o zrobić. – 16 przedsiębiorstw w Polsce się w tej pomocy nie zmieści – przyznał minister. – Są szykowane przepisy dla firm energochłonnych, bo im w tej chwili grozi trudna sytuacja w związku z dużym udziałem prądu w produkcji. Wejdą one w życie od lipca – dodał Tchórzewski.

Ustawę ochronną dla sektora energochłonnego szykuje resort przedsiębiorczości Jadwigi Emilewicz. O ile jednak wsparcie dla energochłonnych ma zielone światło z Brukseli, o tyle według naszych rozmówców nowelizowana dwa razy ustawa prądowa „wciąż nie jest perfekcyjna”. Niezrozumiałe jest przede wszystkim zróżnicowanie zasad pomocy publicznej w I i II półroczu.

Czy energetyka po kolejnej nowelizacji odetchnęła?

– PGE Obrót od początku procesu legislacyjnego podkreśla, że zrealizuje wszystkie zapisy ustawy o cenach energii i jest to priorytet w działaniach zarządu spółki i wszystkich pracowników. Jednocześnie prowadzimy regularną i terminową obsługę bieżących umów ze wszystkimi klientami. Od momentu wprowadzania nowych regulacji wykonaliśmy wiele prac, m.in. w obszarach rozliczeń, prawnym i dotyczącym obsługi klientów, tak aby proces modyfikacji umów zgodnie z ustawą przebiegł możliwie jak najsprawniej i w sposób dogodny dla naszych klientów – mówi nam Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE.

– W przypadku samorządów i innych podmiotów spełniających kryteria, o których mowa w ustawie, ceny zostaną skorygowane, ze skutkiem od 1 stycznia 2019 r. Stosowana już jest znacznie obniżona stawka akcyzy i opłaty przejściowej, co przekłada się na oszczędności. Jeśli chodzi o odbiorców indywidualnych (taryfa G), obowiązują ceny taryfowe z 2018 r. – dodaje.

Przez to rachunki domowe są nawet niższe, bo obniżone zostały akcyza i opłata przejściowa. 

Czy moc ma jeszcze moc?

24096 MW – tyle wyniosło w ub. tygodniu szczytowe zapotrzebowanie na moc według danych operatora PSE. Nigdy wcześniej nie było tak wysokie. Spółka uspokaja – blackout nam nie grozi. Nie wia domo jednak, czy nie pojawią się stopnie zasilania, czyli ograniczenia dostaw prądu.

Z danych Greenpeace wynika, że polska energetyka węglowa (prawie 80 proc. energii elektrycznej produkujemy z węgla kamiennego i brunatnego) odpowiada za 70 proc. poboru wody w naszym kraju. Taka sytuacja grozi zakłóceniami w dostawach prądu w czasie fali upałów i suszy. Kłopot mogą mieć też sieci energetyczne, którym przegrzewanie nie służy.

W sytuacji coraz większego zapotrzebowania na prąd inwestycje w nowe moce są niezbędne – PGE ogłosiła właśnie, że szuka wykonawcy dla dwóch bloków gazowych po 700 MW każdy w elektrowni Dolna Odra. Przedsięwzięcie pochłonie ok. 4 mld zł.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.