„Czy chce pan kupować tańszą energię?” – pyta handlowiec. Gdy pada odpowiedź „tak”, akwizytor wchodzi do środka, czyli w slangu komiwojażerów wyważa drzwi. Do premii za kolejnego jelenia jeszcze tylko dwa kroki.
Trzeba przedstawić ofertę „zakładu energetycznego”, wykazując mocne strony, np. niższą stawkę za kilowatogodzinę, ale pominąć niewygodne fakty, jak np. to, że nowa umowa opakowana jest w ubezpieczenie od utraty pracy. Potem jeszcze tylko presja na szybkie podpisanie umowy i ewakuacja z mieszkania.
– Obserwujemy rosnącą falę nieuczciwych działań pseudohandlowców pozyskujących klientów dla alternatywnych sprzedawców energii – mówi DGP Grzegorz Lot, wiceprezes spółki Tauron Sprzedaż.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.