Koczot: Inwestorzy stracili busolę, czyli jak mierzyć ryzyko

Stanisław Koczot
Stanisław KoczotDGP
14 października 2011

Szokująca historia Dexii, która najpierw przeszła europejskie stress testy, a potem stanęła na krawędzi bankructwa, to sygnał, że w bankach może być więcej niewiadomych, niż nam się wydawało.

Kłopot w tym, że tradycyjne kryteria mierzące poziom bezpieczeństwa w zachodnioeuropejskich instytucjach finansowych są nieadekwatne do obecnej sytuacji. Stress testy przeprowadzone w lipcu przez unijny nadzór bankowy EBA wypadły całkiem nieźle: na osiemdziesiąt banków tylko osiem je oblało. Wprawdzie już wtedy wielu ekonomistów twierdziło, że poprzeczka została ustawiona zbyt nisko, ale nawet oni byli przekonani, że formalnie EBA nie popełnił błędu. Owszem, tzw. limit wskaźnika płynności mógłby zostać ustawiony wyżej, ale to wszystko. Problem polegał na tym, że EBA ułożyło swoje kwestionariusze według schematów obowiązujących przez dziesięciolecia, nie uwzględniając specyfiki obecnych zagrożeń.

Pozostało 71% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.