Odmiana słów „wzrost gospodarczy” przez wszystkie przypadki i we wszystkich możliwych kontekstach stała się ulubionym zajęciem eurokratów.
Tak jak kiedyś niemal wszyscy byli przekonani, że Europę da się uzdrowić niemiecką polityką cięć, tak dziś rolę złotego środka odgrywa lansowany przez Francję mityczny wzrost. W pełni będzie mu poświęcony rozpoczynający się dziś szczyt UE, który promuje kupowanie wzrostu za unijne pieniądze. Niezależnie od tego, jak bardzo niepewny jest rezultat tej metody, dla Polski ma ona kluczowe znaczenie.
Jesteśmy świadkami fundamentalnej zmiany filozofii wydawania pieniędzy w UE. Tak jak kiedyś najważniejsze były rolnictwo i polityka spójności, tak dziś priorytetem staje się walka z kryzysem. A konkretnie bezrobociem, co wiąże się z finansowaniem innowacji i inwestycji infrastrukturalnych w starej Europie. Powstaje przeświadczenie, że nowa Europa swoje już odebrała. Wyrównała zaległości wobec Zachodu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.