Zdarzenie to pozornie drobne, dlatego też przeszło prawie niezauważone. Otóż spółka Eurolot, po krótkim okresie funkcjonowania, zawiesiła połączenie lotnicze Rzeszów – Szczecin. Powód jest banalny: brak pasażerów. Zdarzały się rejsy, podczas których na pokładzie pojawiało się zaledwie kilku podróżnych. Oczywiście w takich warunkach trudno mówić o jakiejkolwiek opłacalności przedsięwzięcia.
Informacja o wycofaniu się Eurolotu z tej trasy przypomniała mi, jak któryś z prezesów LOT-u (nie pamiętam który, tak często się zmieniali) pokazał mi w swoim gabinecie opasły skoroszyt z petycjami, apelami czy wręcz żądaniami autorstwa posłów, samorządowców, szefów lokalnych instytucji, wojewodów, prezydentów miast i tak dalej. Ich wydźwięk był właściwie jeden: drogi Locie proszę/żądam/wnoszę o uruchomienie połączenia z moim miastem bądź zwiększenia częstotliwości połączeń już istniejących. Do tego dołączone były standardowe uzasadnienia związane z potrzebami i rozwojem regionu oraz potencjalną rzeszą podróżnych, którzy tylko czekają na możliwość transportu lotniczego do innych zakątków Polski.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.