Ewidentnie widać, że Skarb Państwa tam, gdzie się da, rezygnuje z przeprowadzania konkursów na szefów podległych mu spółek – przypomnijmy, że musi to czynić, jeśli ma ponad 50 proc. udziałów w firmie, ale jeśli akcji ma mniej, takiego obowiązku nie ma.
Teoretycznie można by nad tym ubolewać, bo w założeniu ideą konkursów na prezesów państwowych firm było to, żeby menedżerowie trafiali tam w sposób przejrzysty i żeby nie padł choć cień podejrzenia, że delikwent jest z partyjnego nadania. Tyle teorii. A praktyka? Co najmniej kilka przykładów spółek pokazuje, że jak trzeba upchnąć swojego kandydata, to nic nie staje na przeszkodzie, można to zrobić i w drodze konkursu.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.