Niczego nie należy tak się wystrzegać, jak Amerykanów niosących w darze wyjątkowo korzystny traktat ekonomiczny.
Już czas, żeby utworzyć strefę wolnego handlu, a Stany Zjednoczone są gotowe na każdy wysiłek, aby jeszcze w tym roku osiągnąć ambitne, pełne i dające wysokie standardy porozumienie” – ogłosił Barack Obama, gdy wraz z Angelą Merkel otwierał Międzynarodowe Targi Przemysłowe w Hanowerze. Zapowiedź prezydenta USA, z entuzjazmem wsparta przez kanclerz Niemiec, wywołała spore poruszenie w zachodniej Europie. Negocjowany przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską traktat o wolnym handlu TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership) budzi wątpliwości. Już sam fakt, że rozmowy prowadzone są w ścisłej tajemnicy i prawie nikt, poza negocjatorami, nie ma wglądu do treści umowy, daje do myślenia. Organizacje konsumenckie i broniące praw obywatelskich mówią wprost, że urzędnicy z Brukseli w kluczowych kwestiach idą całkowicie na rękę lobbystom wynajętym przez amerykańskie koncerny. Ponieważ to one mają się stać głównymi beneficjentami TTIP. Wymuszając na europejskich rządach zgodę, by obniżyły prawne standardy określające jakość produktów. Niepokój budzi też podważanie prawa pracowników, a także przyzwolenie na rozstrzyganie wszelkich kwestii spornych z koncernami poza sądami krajowymi, w prywatnych sądach arbitrażowych. Co jeszcze mocniej redukuje prerogatywy państw narodowych. W dłuższym okresie ustalenia TTIP mogą mieć znaczący wpływ na codzienne życie każdego mieszkańca Starego Kontynentu. Przedsmak możliwych zmian dało 248 stron umowy zdobyte przez holenderskich działaczy Greenpeace i opublikowane w internecie na początku maja. Ekspert ekologicznej organizacji zajmujący się sprawami międzynarodowego handlu Juergen Knirsch dopatrzył się w dokumencie m.in. dążenia do rezygnacji z obowiązującej w UE „zasady ostrożności”. Nie pozwala ona wprowadzać do sprzedaży nowych produktów mogących przynosić szkodliwe skutki. Za jej sprawą Unia zamknęła swój rynek na żywność genetycznie zmodyfikowaną (GMO). Wnioskom tym natychmiast zaprzeczyli przedstawiciele strony amerykańskiej. Mimo to rząd Francji otwarcie zaczął rozważać zablokowanie negocjacji, jeśli nie zostaną uwzględnione interesy francuskich rolników. Ma jednak przeciwko sobie Komisję Europejską i kanclerz Merkel. Jako kluczowy argument Bruksela przytacza 119 mld euro dochodu rocznie, które ma przynieść uwolnienie od krępujących reguł wymiany handlowej między Unią a Stanami Zjednoczonymi. Liczba imponująca, ale w ostatnich stu latach niejedno państwo zawierało traktaty z Waszyngtonem skuszone bajecznym zyskiem. Żeby potem boleśnie się przekonać, jak skutecznie Amerykanie potrafią dbać o własny interes ekonomiczny. Zazwyczaj kosztem drugiej strony.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.