Autopromocja

Ograniczenie handlu w niedzielę: Zakazują tak, aby niczego nie zakazać

sklep, market, hipermarket, zakupy, handel
Nie ma pewności, czy ścigani będą tylko prowadzący sklepy, czy też także ich pracownicy. ShutterStock
10 października 2016

Jeśli obywatelski projekt ograniczający handel w niedzielę nie zostanie poprawiony w trakcie prac w Sejmie, nie obejmie znaczącej liczby sklepów. Powód: użycie przez projektodawców spójnika „i” zamiast „lub” w ustawowej definicji placówki handlowej. Obecna wersja projektu zakłada, że ograniczenia handlu w niedzielę będą dotyczyć tylko tych sklepów, które prowadzą zarówno sprzedaż detaliczną, jak i hurtową, a więc w praktyce nie więcej niż kilku procent ogółu.

– Zgodnie z logiką prawniczą tak należy rozumieć ten przepis. Wydaje się jednak, że na dalszym etapie prac nad projektem legislatorzy zwrócą uwagę na tę wątpliwość – tłumaczy Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak. – Nieprzemyślana definicja placówki handlowej wywołuje także inne problemy. Wynika z niej choćby to, że handlu w niedzielę nie można prowadzić w składach węgla, ale w składach koksu już tak. To tylko przykład tego, jak bardzo dziurawe będą projektowane ograniczenia – dodaje mec. Orłowski.

Możliwe, że niefortunne sformułowanie przepisów to niedopatrzenie projektodawców z Solidarności, którzy nie są profesjonalnymi legislatorami, ale nie jest to jedyny problem wynikający z tego dokumentu. Nawet jeśli wspomniana wątpliwość zostanie usunięta, firmy zajmujące się handlem i tak będą miały do wyboru wiele sposobów omijania restrykcyjnych regulacji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.