Autopromocja

"Polski sklep" na Zachodzie. Ten biznes opłaca się Kurdom

Polski sklep w Wielkiej Brytanii
<p>Polski sklep w Wielkiej Brytanii</p>Shutterstock
21 grudnia 2020

Kurdowie, Turcy czy Arabowie w krajach, w których mieszka duża liczba imigrantów z Polski, Litwy czy Ukrainy, zdominowali handel towarami pochodzącymi z Europy Środkowej

W Holandii prowadzenie sklepów z polskimi produktami spożywczymi stało się dochodowym przedsięwzięciem. Za nazwą kryją się zagraniczni właściciele, którzy w szynce i majonezie zauważyli potencjał. O sklepach używających nielegalnie nazw Żabka czy Biedronka zrobiło się głośno po niedawnych zamachach. Na razie prokuratura i policja nie mają jednoznacznej tezy, kto za nimi stoi. Najpewniej były to jednak porachunki między skłóconymi właścicielami.

O „polskie sklepy” zapytaliśmy osoby znające ten rynek w Holandii. – To jest pewien model biznesowy, który się dobrze sprzedaje, bo zapotrzebowanie na polskie towary jest duże – mówi Katarzyna Vanucci z Polsko-Niderlandzkiej Izby Gospodarczej. Markety stały się istotnym punktem na mapie dla imigrantów z całej Europy Wschodniej. Swoją ofertą przyciągają nie tylko Polaków, których w Holandii jest ponad 200 tys. Zaopatrują się w nich również nasi sąsiedzi: Ukraińcy czy Litwini.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.