Nie tylko hotelarze i restauratorzy podniosą ceny na czas piłkarskiego turnieju. Podwyżki zapowiadają sklepikarze. Nawet o 10 proc. więcej zapłacimy za piwo, wódkę, napoje bezalkoholowe i jedzenie.
To, co kibice zwykli nazywać wielkim świętem piłki, dla mieszkańców centrów miast gospodarzy Euro może okazać się przekleństwem. Chodzi nie tylko o utrudnienia w ruchu czy tłumy turystów na ulicach. Problemem będą również ceny w lokalnych sklepach.
– Kto mieszka w pobliżu stadionu, dworca kolejowego, strefy kibica czy po prostu w centrum Warszawy, Wrocławia, Gdańska lub Poznania, powinien odpowiednio wcześniej zrobić zapasy jedzenia. W trakcie Euro jego ceny w osiedlowych marketach mogą być sporo wyższe – uważa Andrzej Gantner, dyrektor generalny i członek zarządu Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jego zdaniem mniejsze, prywatne sklepy, które wciąż dominują w śródmieściach, będą chciały dodatkowo zarobić na piłkarskiej imprezie. Zresztą podobnie jak hotelarze, restauracje, puby, a także część punktów usługowych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.