Rynek się kurczy, przychody spadają, konkurenci walczą na wykrwawienie. W telefonii komórkowej trwa wojna. Cel: oberwać najmniej, zadać najwięcej ciosów rywalom i jako pierwszy liczyć zyski ze sprzedaży mediów w internecie.
Kolejna wojna cenowa operatorów komórkowych właśnie się rozpoczęła. Klientom przyniesie tanie telefony i niższe rachunki. Ale w branży oznacza zażartą walkę, o której kulisach na co dzień nie pisze się w gazetach. Stres, pot, a nawet łzy i nieprzespane noce nie ominą postawionych w stan gotowości korporacyjnych armii Orange, T-Mobile, Plus i Play. W ich barwach gra w sumie 14 tys. pracowników, których do boju prowadzą prezesi Maciej Witucki, Miroslav Rakowski, Zygmunt Solorz-Żak i Joergen Bang-Jensen.
Ofensywa ofert nielimitowanych, rebranding Telekomunikacji Polskiej na Orange, a wcześniej Ery na T-Mobile oraz zmiana właściciela sieci Plus i wprowadzenie internetu LTE. Trudno znaleźć drugą branżę, w której dzieje się tak dużo. Nawet w bankowości walka konkurencyjna nie jest tak ostra: sieci komórkowe nie tylko wykrwawiają się nowymi ofertami niższych cen. Równie chętnie sięgają po inną broń: wzajemne pozwy, a także publiczne polemiki, w których rzecznicy potrafią przyznawać konkurentom tzw. karne pindolki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.