Autopromocja

Zagórski: Centralny rejestr to remedium na wyborcze problemy [WYWIAD]

Marek Zagórski
Marek ZagórskiMedia
18 sierpnia 2020

Rząd szykuje się do budowy centralnego rejestru wyborców, który ma zlikwidować problemy związane z głosowaniem poza miejscem zamieszkania. - Przewidujemy, że zrobienie i przetestowanie nowego rejestru to rok-półtora. Pytanie, ile zajmie nam dyskusja nad dostosowaniem przepisów, ale zakładam, że pójdzie to dosyć sprawnie - mówi Marek Zagórski, minister cyfryzacji.

4589144-u7619f-5-marek-zagorski031-wg-fot-20wojtek-20gorski-p.jpg

Mamy pomysł, który oczywiście będziemy konsultować z Krajowym Biurem Wyborczym, Państwową Komisją Wyborczą a także poszczególnymi ministerstwami. Rejestr miałbv realizować funkcje wyborcze, ale też porządkować inne kwestie.

Dziś mamy tylko jedną twardą daną, która przyporządkowuje terytorialnie obywatela - to adres zameldowania. Wiemy jednak, że Polacy często mieszkają gdzie indziej niż są zameldowani. Dlatego podstawą nowego rejestru byłoby przypisanie obywatela do konkretnej gminy na podstawie adresu zameldowania lub oświadczenia o zamieszkaniu. Według naszej koncepcji z tego przypisania można by korzystać nie tylko w przypadku czynności wyborczych, ale i np. związanych z funkcjonowaniem gmin - przypisaniu do rejonu szkolnego, czy odprowadzaniu podatków w miejscu faktycznego zamieszkania.

To okazja, by rozwiązać inne, nierozwiązane dotąd problemy. Podstawą jest jednak uporządkowanie kwestii, gdzie wyborca chce głosować.

Dziś każdy ma trzy drogi. Mogę wpisać się do rejestru wyborców, na podstawie decyzji wójta czy burmistrza, co wymaga udowodnienia, że mieszkam na terenie danej gminy. Mogę też dopisać się do spisu wyborców w danej gminie. W tym przypadku niczego nie trzeba udowadniać. Takie dopisanie jest ważne tylko na konkretne wybory, niezależnie, czy okażą się jedno- lub dwuturowe. Jednocześnie istnieje możliwość pobrania zaświadczenia o prawie do głosowania. To wszystko często wywołuje mętlik.

Centralny rejestr zawierałby wszystkich wyborców – wraz z informacją o zameldowaniu i jeśli będzie taka potrzeba – z oświadczeniem o zamieszkaniu. Dla tych, którzy będą chcieli dokonywać zmian w rejestrze w odniesieniu do swoich danych będzie on miał charakter transakcyjny, czyli obywatel sam będzie, w granicach dopuszczonych przepisami, dokonywać zmian. Na przykład pobierać zaświadczenie o prawie do głosowania. Oczywiście nie zapominamy o osobach, które nie chcą lub nie czują się mocne w załatwianiu spraw przez internet – te będą mogły to wszystko załatwiać w urzędzie. Co ważne wszelkie zmiany odnotowywane będą w rejestrze centralnym i będą widoczne dla każdej instytucji do tego uprawnionej. Problem przesyłania informacji z jednej gminy do drugiej zniknie.

Technicznie nie powinno to stanowić problemu, ale powtórzę: to tylko wstępne przymiarki i całość będzie wymagała uzgodnień, zmian w prawie. Dziś te zaświadczenia nie są ewidencjonowane centralnie i to też się zmieni dzięki nowemu rejestrowi.

Fakt wydania i ewentualnie wydrukowania sobie zaświadczenia będzie odnotowany w centralnym rejestrze. A zaświadczenie i tak zostawia się w komisji obwodowej. Zatem można to zrobić bez konieczności doposażania komisji obwodowych w sprzęt. Choć oczywiście w przypadku „podpięcia” wszystkich obwodowych komisji do centralnego rejestru działałoby to jeszcze lepiej. Wtedy od razu byłoby wiadomo, że Kowalski z Warszawy zagłosował już w Kołobrzegu.

Wdrożenie tego rejestru rozwiązałoby też ich problemy. Złożenie oświadczenia o zamieszkiwaniu za granicą np. w Wielkiej Brytanii skutkowałoby wpisaniem do rejestru. Przy czym można to będzie zrobić on – line przy pomocy profilu zaufanego, który można z łatwością założyć nawet będąc za granicą – albo poprzez bankowość elektroniczną, albo w konsulacie.

Nie wykluczamy ścieżki tradycyjnej - wizyty w konsulacie. Rejestr będzie tworzony po to, by centralnie zintegrować wszystkie czynności okołowyborcze, które dziś są rozproszone.

Taki mamy plan. Przewidujemy, że zrobienie i przetestowanie nowego rejestru to rok-półtora. Pytanie, ile zajmie nam dyskusja nad dostosowaniem przepisów, ale zakładam, że pójdzie to dosyć sprawnie.

Wiele zależy od przyjętego modelu - jeśli rejestr będzie bazował na bazie PESEL, to koszty będą niższe. Na tym etapie trudno precyzyjnie to określić ale spodziewam, że zamkniemy się w kwocie do 20 mln zł.

Mogę jedynie powiedzieć, że gdy ja zostałem ministrem cyfryzacji, było już za mało czasu, by go stworzyć, ale przede wszystkim bezpiecznie wdrożyć na wybory samorządowe w 2018 roku. Aby taki rejestr powstał, potrzebna jest zmiana przepisów, bo obecny kodeks wyborczy przewiduje jedynie rejestry tworzone przez samorządy. Po przyjęciu przepisów, trzeba zaakceptować koncepcję, a następnie przeprowadzić wdrożenie. Każdy błąd w tym procesie groziłby dużymi problemami przy wyborach, których to problemów woleliśmy uniknąć. Teraz mamy więcej czasu na przygotowania.

Nie byłem nigdy entuzjastą wyłączenia tej usługi, nawet rozumiejąc argumentację KBW. Tu jedno wyjaśnienie: MC nie zawsze jest formalnym gospodarzem usług, które wdraża. E-usługi wyborcze sa pod nadzorem MSWiA.

Tak, ale duże znaczenie ma to, kiedy rozmawialiśmy. Przed pandemią, istotne było to jak ewentualna rezygnacja z udostępniania możliwości dopisywania się do spisu wyborców zostanie odebrana politycznie. Bo w poprzednich wyborach w większości dopisywano się do spisów w dużych miastach. Ograniczenie tej możliwości na pewno zostałoby potraktowane jako zabieg polityczny. Po wybuchu pandemii argumenty za wyłączeniem tych usług musiały ustąpić miejsca bezpieczeństwu obywateli. Łącznie ok. 600 tys. osób dopisało się do spisów wyborców w I i II turze.

To było komunikowane. Jednak problem leży raczej w skomplikowanym i niedostosowanym do dzisiejszych potrzeb i oczekiwań wyborców prawie.

Wysłaliśmy komunikat do wszystkich, którzy dopisali się przed pierwsza turą do spisu wyborców. Przy czym to była reakcja przede wszystkim na fakt ponownego dopisywania się do spisów i to w tych samych miejscowościach. Wyborcy nie rozumieli, że jeśli dopisali się na pierwszą turę, nie muszą tego robić ponownie na turę drugą. To był problem o większej skali niż ten, o którym mówiło się najwięcej, czyli o osobach , które w I turze zagłosowały np. nad morzem i potem musiały tam wracać, bo tam były ujęte w spisie.

Nasz kurs jest neutralny w stosunku do każdego dostawcy i jak to wielokrotnie mówiłem podstawą naszego działania będą przepisy, które stopniowo wdrażamy. Dzisiaj, gdybyśmy chcieli wykluczyć jakiegokolwiek dostawcę z budowy sieci telekomunikacyjnej, to jedynym naszym narzędziem są stosunkowo „miękkie” rekomendacje pełnomocnika ds. cyberbezpieczeństwa. Brytyjczycy mają inne procedury i system a i tak okres wycofywania Huawei z ich kraju potrwa aż do 2027 roku. My chcemy ustanowić obiektywne kryteria , jakie dostawcy będą musieli spełnić. Chodzi o możliwość wykluczenia każdego dostawy wysokiego ryzyka i to nie tylko na starcie budowy 5G, ale także w trakcie użytkowania sieci. Wydaje mi się więc, że nasze stanowisko jest klarowne. Nie ma decyzji o wykluczeniu danego dostawcy, bo wciąż pracujemy nad regulacjami. Projekt ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wychodzi już z etapu prekonsultacji, chcemy, by był gotowy najpóźniej jesienią.

Jeszcze raz to podkreślę – chcemy wdrożyć regulacje, które pozwolą nam na skuteczne działanie. W tym procesie będziemy uwzględniać także oceny naszych sojuszników z NATO i UE. Pamiętajmy, że KE ustanowiła tzw Toolbox 5G, czyli zestaw działań, których celem jest bezpieczeństwo sieci, w tym ograniczenie dostawców wysokiego ryzyka. Podpisaliśmy w tej sprawie porozumienie z USA. Wszystkich dostawców wysokiego ryzyka będziemy traktowali podobnie.

Z punktu widzenia operatorów telekomunikacyjnych istotne jest aby była jasna i precyzyjna procedura postepowania z dostawcami wysokiego ryzyka. Wspomniana już Wielka Brytania właśnie taką procedurę przedstawiła: od 1 stycznia 2021 nie możecie do sieci włączać nowych komponentów dostarczonych przez Huawei a te które już macie powinny być usunięte do 2027 roku. Francja z kolei zapowiedziała, że sprzęt Huawei będzie mógł być wykorzystywany do 2028. My chcemy stworzyć uniwersalne przepisy, bazujące na przesłankach technologicznych i szeroko rozumianego bezpieczeństwa. Chcemy być w stanie podejmować kluczowe decyzje, zanim sieć 5G na dobre w Polsce ruszy. Rozmawiamy między innymi z UKE, jak ma wyglądać procedura postępowania z dostawcą, który okaże się ryzykowny.

Mówiąc ogólnie - trybunał między innymi uznał, ograniczenia ochrony danych osobowych, które wynikają z regulacji amerykańskich, w tym zwłaszcza brak przyznania zainteresowanym osobom praw, które mogłyby być egzekwowalne wobec władz USA przed sądami oraz brak odpowiedniej ochrony sądowej, stanowią o niemożności zapewnienia przez Stany Zjednoczone odpowiedniego stopnia ochrony danych osobowych.

Oznacza to konieczność dokonania przez administratorów indywidualnej oceny stopnia ochrony danych. Gdyby wskutek takiej oceny okazało się, że poziom ochrony danych osobowych nie będzie równoważny z poziomem gwarantowanym w UE, przekazywanie danych może być uzależnione od zapewnienia równoważnego poziomu ich ochrony za pomocą innych środków.
W największym uproszczeniu dane obywateli UE przekazywane do USA musza być chronione na poziomie wynikającym z RODO.

Dla nich to prosty sygnał, że regulacje amerykańskie mogą nie gwarantować takiej ochrony jako RODO.

To zawsze aktualna rada w przypadku wszystkich mediów społecznościowych i korzystania z sieci w ogóle.

Dokonaliśmy. Ostatnie miesiące pokazały, że Polacy coraz chętniej korzystają z e-administracji. Robią to nawet osoby, które wcześniej były przekonane, że sobie z tym nie poradzą. Najlepszym wyznacznikiem rosnącego zainteresowania e-usługami jest popularność profilu zaufanego (PZ), który potwierdza naszą tożsamość w internecie, a tym samym otwiera drogę do korzystania z e-administracji. Tylko od stycznia do końca czerwca Polacy założyli 2 601 922 nowych profili zaufanych. To niemal pół miliona więcej niż przez cały ubiegły rok i niemal 1,4 miliona więcej niż w całym 2018 roku. Gdybyśmy ten wynik porównali do jeszcze wcześniejszych lat – różnica byłaby jeszcze większa. Najwięcej profili zaufanych - 602 739 - Polacy założyli w kwietniu. Miesiąc wcześniej - w marcu – przybyło 528 351 nowych właścicieli PZ. Widzimy wzrost zainteresowania wszystkimi e-usługami. Wiemy już, że nie jest to chwilowe zjawisko. Ta tendencja stale się utrzymuje.

Ta regulacja była przyjmowana w momencie, gdy szukaliśmy najefektywniejszych metod walki z pandemią. Ostatecznie, jeżeli chodzi o dane indywidualnych użytkowników końcowych nie skorzystaliśmy z tej możliwości ani razu. I nie przewidujemy, że będziemy musieli z tego korzystać w ogóle. Uznaliśmy, że lepszym rozwiązaniem, wspomagającym prowadzenie postępowań epidemicznych, będzie upowszechnienie aplikacji Protego Safe. I na tym się koncentrujemy – podobnie jak wiele innych państw.

Wykorzystujemy jednocześnie dane masowe zanonimizowane, po to by na przykład analizować przemieszczanie się Polaków i dzięki temu móc z wyprzedzeniem przygotowywać się na potencjalne wystąpienie ognisk zachorowań na danym terenie. Tak zwana Interaktywna Mapa Zarażeń jest ważnym narzędziem wykorzystywanym przez GIS a opiera się właśnie na masowych anonimowych danych przekazywanych przez operatorów telekomunikacyjnych.

Ostatnie miesiące to był czas w którym życie zweryfikowało wiele pomysłów. Nie wszystkie przeszły ten test pomyślnie. Jednak mam takie poczucie, że w obszarze, który nadzoruję wiele rozwiązań, nad którymi pracowaliśmy przez ostatnie dwa lata bardzo dobrze się sprawdziło.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.