W minionych dwu dekadach określenie „reformy” (oraz „reformatorzy”) zostało skutecznie skojarzone z programem neoliberalnych dyrektyw, mających zakorzenienie w tzw. konsensusie waszyngtońskim.
Liczni politycy, dziennikarze i intelektualiści chętnie prezentowali się jako reformatorzy i piętnowali przeciwników reform – na ogół jako lewicowych populistów. Ta narracja nie była podporządkowana formalnym podziałom politycznym. Większe znaczenie raczej miały (mają) globalne podziały ideowe na nurt liberalny (w Polsce wywodzący się zarówno z części dawnej opozycji demokratycznej, jak i ze środowisk postkomunistycznych) i wielobarwny nurt nieliberalny (różne środowiska prawicowe oraz związek zawodowy „Solidarność”).
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
