Unia walutowa nie ma ani budżetu z prawdziwego zdarzenia, ani mechanizmu pozwalającego na wsparcie krajów, które w danym momencie znalazły się w kłopotach. W czwartym roku kryzysu wszystko, co zrobiono, to powołano fundusze, które udzielają pożyczek na wysoki procent. To za mało, aby pomóc najsłabszym krajom Eurolandu.- mówi Hugo Brady, ekspert Center for European Reform w Londynie.
Unia fiskalna miała ratować euro, tymczasem z punktu widzenia wspólnej waluty jest wydmuszką. Co jest tak naprawdę ważne w tej umowie?
Wielu spodziewało się, że pakt fiskalny rzeczywiście przyniesie zmianę struktury działania strefy euro. Zgodnie z tą wizją w zamian za zobowiązanie krajów południa Europy do przestrzegania surowych reguł deficytu budżetowego Niemcy miały się zgodzić na emisję euroobligacji i zmianę mandatu EBC, tak aby mógł on bez ograniczeń kupować dług słabszych państw Eurolandu. Tak się jednak nie stało. Pakt jest pusty: powtarza zapisy powołanego jeszcze w 1999 roku paktu o stabilności i rozwoju, które zresztą pierwsze złamały Niemcy. Można wręcz odnieść wrażenie, że wszystko, czego chce Angela Merkel, to przekonać swoich wyborców, że Berlin nie rozdaje pieniędzy za darmo. Chodzi więc bardziej o psychologię niż realne zmiany.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.