Po co prezes GetBacku odwiedzał CBA?

GetBack
Z ustaleń DGP wynika, że zanim inwestorzy dowiedzieli się, że spółka nie ma z czego spłacać obligacji, Konrad K. szukał wsparcia w różnych miejscach. Również w CBA.ShutterStock
17 grudnia 2019

Konrad K. tuż przed wybuchem afery sam odwiedził służby specjalne. – Nie było żadnej współpracy, szukał bezpieczeństwa, bo grunt palił mu się pod nogami – twierdzą źródła DGP.

Były prezes GetBacku przebywa w areszcie od prawie półtora roku. Mógł się wymknąć organom ścigania, bo kilka tygodni po wybuchu afery wyleciał do Izraela. Wrócił w połowie czerwca 2018 r. i został zatrzymany jeszcze na lotnisku w Warszawie. Tego samego dnia agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przyszli po jego bliskiego współpracownika Piotra B.

Problemy GetBacku wyszły na jaw, gdy spółka wypuściła w połowie kwietnia ubiegłego roku – natychmiast zdementowaną – informację, że rozmawia o pozyskaniu finansowania do 250 mln zł od Polskiego Funduszu Rozwoju i banku PKO BP. Wtedy jej notowania zostały zawieszone, K. odwołany ze stanowiska prezesa spółki, a Komisja Nadzoru Finansowego złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na podaniu nieprawdy w komunikacie giełdowym. To uruchomiło lawinę, a kolejne miesiące pokazały skalę nieprawidłowości w funkcjonowaniu wrocławskiego windykatora.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.