My się w politykę nie mieszamy. My jesteśmy ekonomistami (socjologami, inżynierami, fizykami etc.). Naszym celem jest dostarczenie politykom twardych faktów, które pozwolą im podjąć właściwą decyzję”. Ileż to razy słyszałem od ekspertów z dziedzin wszelakich takie właśnie credo. Niestety, mam dla nich wszystkich niepokojącą wiadomość. Wasza ekspertyza w zasadzie nie jest w stanie zmienić spojrzenia polityków na ważne sprawy. A jak będziecie mieli pecha, to osiągniecie efekt odwrotny do zamierzonego. Spowodujecie okopanie się decydentów na zajętych uprzednio pozycjach.
Dlaczego tak się dzieje? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć zespół duńskich politologów z Uniwersytetu w Aarhus: Martin Baekgaard, Julian Christensen, Casper Dahlman, Asbjorn Mathiasen i Nieels Bjorn Grund Petersen. Ich praca „Rola twardych faktów w polityce. O rozumowaniu i przekonywaniu polityków” ukazała się właśnie w „British Journal of Political Science”. Duńczycy podeszli do sprawy następująco: ludzie nie lubią zmiany poglądów. Wiadomo, że takie lawiranctwo nie jest mile widziane w kulturze. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi status społeczny i związana z nim skłonność do obrony własnych poglądów oraz nierzadko biografii. Jednak na pewnym poziomie społecznego statusu wartością jest też otwarta głowa. Z tej pułapki ludzie myślący wychodzą zazwyczaj w prosty sposób. Filtrują napływające informacje. I z potoku twardych danych wyłapują to, co zgadza się z ich ukształtowanym już światopoglądem. Resztę odrzucają. Albo mają – jak to się mówi w wielu językach – z tyłu głowy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.