Przed Sądem Okręgowym w Radomiu ruszy proces byłego proboszcza z gminy Tarczyn, oskarżonego o brutalne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swojego znajomego. Do tragedii doszło na tle konfliktu o umowę darowizny nieruchomości. Jak ustalili śledczy, duchowny próbował pozbawić życia mężczyznę już wcześniej, a po ostatecznym ataku podpalił jego ciało. Duchownemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Rusza proces duchownego z gminy Tarczyn. Proboszcz oskarżony o brutalną zbrodnię
W październiku w Sądzie Okręgowym w Radomiu rozpocznie się proces b. proboszcza z gm. Tarczyn (Mazowieckie) oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem znajomego mężczyzny – dowiedziała się PAP w sądzie. Ks. Mirosławowi M. grozi nawet dożywocie.
W tle zbrodni była umowa darowizny nieruchomości, którą Anatol C. przekazał wcześniej proboszczowi parafii w Przypkach Mirosławowi M. W zamian duchowny miał pomóc bezdomnemu w znalezieniu odpowiedniego mieszkania.
Według śledczych to właśnie bezskuteczność tych starań doprowadziła do eskalacji konfliktu. Proboszcz miał być zniechęcony zachowaniem znajomego, który domagał się od niego znalezienia miejsca zamieszkania odpowiadającego jego oczekiwaniom.
Sprzeczka w aucie i okrutny atak. Siekiera, benzyna i podpalenie
Do zbrodni doszło w lipcu 2025 r. Z ustaleń śledztwa wynika, że między mężczyznami miała się wywiązać sprzeczka w trakcie jazdy samochodem. Duchowny zatrzymał pojazd, wyjął siekierę z bagażnika i uderzył nią w głowę znajomego. Następnie polał Anatola C. benzyną, podpalił i odjechał.
Kapłan został zatrzymany w swojej parafii. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
To nie była pierwsza próba. Śledczy ujawniają wcześniejszy zamach
W późniejszym czasie prokuratura postawiła mu kolejny zarzut związany z wcześniejszym usiłowaniem zabójstwa Anatola C. Śledczy ustalili bowiem, że trzy tygodnie wcześniej proboszcz podjął nieudaną próbę pozbawienia życia znajomego. Wówczas także zatrzymał samochód na polnej drodze i nakazał Anatolowi C. sprawdzenie silnika. Gdy ten się schylił, ksiądz zadał mężczyźnie silny cios w głowę. Wtedy, ze względu na to, że w okolicy pojawił się traktorzysta, Mirosław M. zabrał Anatola C. na plebanię i wezwał pogotowie. Miał tłumaczyć, że mężczyzna został uderzony tylną klapą samochodu przez przypadek.
Przeprowadzony przez prokuratora eksperyment wykluczył jednak tę wersję wydarzeń. Śledczy podejrzewają, że już wtedy Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku, a ostatecznie wykorzystał ją później do uśmiercenia znajomego.
Proboszcz przyznał się do winy. Biegli osądzili jego poczytalność
Mirosław M. przyznał się do zbrodni, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę. W trakcie prokuratorskiego śledztwa został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego objawów choroby psychicznej i uznali za osobę w pełni poczytalną, która może odpowiadać za swe czyny przed sądem.
Pierwszą rozprawę wyznaczono na 7 października. Proboszcz zostanie doprowadzony do Sądu Okręgowego w Radomiu z aresztu, w którym przebywa od lipca ub. roku. Grozi mu kara od 15 lat więzienia do dożywocia.
Poruszenie i stanowisko Kościoła. Arcybiskup przeprasza za „okropną zbrodnię”
Sprawa budzi duże poruszenie ze względu na pełnioną przez oskarżonego funkcję proboszcza oraz to, że ofiara była osobą w kryzysie bezdomności. Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek, podkreślając moralną odpowiedzialność Kościoła i przepraszając wiernych za tę „okropną zbrodnię”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu