Autopromocja

Zakupy elektroniki, drugi samochód, poważny remont to wydatki. Na co jeszcze Polacy wydają 500+?

500+ pieniądze
500+ pieniądzeShutterStock
28 listopada 2017

Zakupy elektroniki, drugi samochód, poważny remont to wydatki, które wyraźnie wzrosły po uruchomieniu rządowego programu.

JAK 500 PLUS ZMIENIA KONSUMPCJĘ
JAK 500 PLUS ZMIENIA KONSUMPCJĘ

Wiemy to z analizy Marka Kośnego, profesora Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Prześledził on nakłady deklarowane przez polskie rodziny w badaniach budżetów gospodarstw domowych GUS. To pierwsze twarde dane o konsumpcji po wprowadzeniu programu „Rodzina 500 plus”. Wcześniejsze informacje o tym, na co Polacy wydawali pieniądze z programu, pochodziły z ankiet.

Kieszonkowe i smartfon

Kośny przyznaje, że na podstawie dostępnych informacji trudno zaobserwować wzrost wydatków związanych bezpośrednio z dziećmi. Ale nie dlatego, że go nie było. Po prostu GUS praktycznie nie zbiera danych o takich „inwestycjach”. W kategoriach, które udało się wyodrębnić, zmiana jest „nieistotna statystycznie”. Oznacza to, że albo była niewielka, albo liczba obserwacji (czyli deklaracji o poniesieniu konkretnych wydatków składanych przez gospodarstwa domowe w czasie badań GUS) nie pozwala na stawianie twardych wniosków.

Zauważalny jest za to 20-proc. wzrost wydatków na kieszonkowe dla dzieci wśród beneficjentów programu „Rodzina 500 plus”. W edukacji wzrost wyniósł ok. 2 proc. Tyle, co średnia dla wszystkich gospodarstw domowych. – Edukacja w tym przypadku jest rozumiana jako korepetycje i wydatki na szkoły. Jeśli dziecko chodzi do placówki publicznej, to w tej kategorii mieściłyby się tylko wydatki na korepetycje. Bo już np. wydatki na materiały czy podręczniki są porozrzucane po innych kategoriach – tłumaczy Marek Kośny.

Autor analizy wyraźnie podkreśla: to wcale nie znaczy, że pieniądze z 500 plus nie były wydawane na dzieci. Duży wzrost w kategoriach rekreacja i kultura (o 19 proc.) czy turystyka (o 41 proc. przy przeciętnym wzroście we wszystkich gospodarstwach domowych o 8 proc.) może mieć bezpośredni związek z ich wychowaniem. Inny przykład to zakupy urządzeń domowych. Korzystający z 500 plus wydali na nie o prawie 90 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy program jeszcze nie działał. Zdaniem Kośnego to dowód na to, że pieniądze z programu w pierwszej kolejności zostały przeznaczone na poprawę standardu życia rodzin, z czego dzieci bezpośrednio korzystają.

– W wielu przypadkach nowo zakupiony komputer, smartfon czy samochód to były drugie i kolejne urządzenia tego typu w domu. To oznacza, że być może to właśnie dziecko doczekało się upragnionego smartfona, który w jego środowisku jest wyznacznikiem wyższego statusu. To samo dotyczy komputerów – wyjaśnia Kośny.

Podobnie jest z zakupami mieszkań i ich remontami. Rodziny, które dostały dodatek na dzieci, zwiększyły swoje wydatki na te cele o 84 proc. (choć ekonomista zakwalifikował je jako nieistotne statystycznie ze względu na małą liczbę obserwacji).

Oddłużanie i alkohol

Badanie potwierdza to, co widoczne było wcześniej w niektórych ankietach dotyczących oszczędzania i w raportach firm zajmujących się zbieraniem danych o zadłużeniu. Pieniądze z 500 plus w pewnej części zostały przeznaczone na oddłużenie, a w innej – ulokowane na przyszłość. Według zebranych przez Kośnego danych wydatki na spłaty długów i lokaty u korzystających z programu były o 13 proc. większe niż w 2015 r. Biorąc pod uwagę wszystkie gospodarstwa domowe, spadły w tym czasie o 2 proc.

– Skoro przychody w domach pobierających 500 plus wzrosły o 20 proc., a konsumpcja o 14 proc., to można zakładać, że część otrzymanych środków została przeznaczona na oddłużenie albo ulokowana na lokatach. Wyniki szczegółowe to pokazują – mówi Kośny.

Niejednoznacznie wyglądają dane o wydatkach na używki – zwłaszcza alkohol. Przeciwnicy programu wypłat dodatków na dzieci twierdzili przed jego uruchomieniem, że spowoduje on narastanie zachowań patologicznych, w tym wzrost spożycia alkoholu.

Wcześniej publikowane dane GUS o dostawach wyrobów spirytusowych na rynek krajowy nie potwierdzały tej teorii. Do polskich sklepów trafiło o ponad 6 proc. więcej alkoholu niż w 2015 r. Ale większość wzrostu dostaw nastąpiła jeszcze w I kwartale roku, gdy program „Rodzina 500 plus” jeszcze nie działał.

W analizie Marka Kośnego widać 19-proc. wzrost wydatków na alkohol wśród rodzin z 500 plus w porównaniu z 6-proc. wzrostem w całej populacji. Mimo to autor uważa, że nie można postawić tezy, że pieniądze są przepijane. Powód: wzrost konsumpcji jest mniejszy niż wzrost przychodów w tych rodzinach (o 21 proc.).

– Wzrost nakładów na alkohol to nie jest nic pozytywnego. Trudno jednak uznać go za znaczny. Zwłaszcza na tle tego, o ile więcej pieniędzy na alkohol wydają wszystkie gospodarstwa domowe – mówi Kośny.

Rozwiewa obawy

Wyniki badań cieszą rząd. Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, podkreśla, że to naturalne, iż w pierwszym okresie widać chęć podwyższenia standardu życia. – Wydatki na odzież, obuwie czy mieszkanie podnoszą ogólny dobrostan rodzin, więc także służą dzieciom. Rodziny wychowujące potomstwo były w najtrudniejszej sytuacji materialnej i wiadomo było, że w pierwszym rzucie za pieniędze z programu pokryją najpilniejsze potrzeby: wymienią okna, by nie marznąć zimą, kupią lepszą odzież i dopiero w dalszej kolejności pomyślą np. o zajęciach dla dzieci – wylicza Marczuk.

Sygnały o tym, że tak jest, resort otrzymywał już w zeszłym roku od samorządowców. Na przykład gdy uruchomiono wypłaty, w wielu miejscach zwiększyła się liczba odstawianych śmieci wielkogabarytowych. To był dowód, że rodziny przeprowadzają remonty i wymieniają meble. Tego typu wydatki były ponoszone w pierwszym okresie wypłat.

– Te badania były przeprowadzane na danych z zeszłego roku, a już tegoroczny sondaż CBOS przynosi rekordowe wskazania, jeśli chodzi o dodatkowe zajęcia. 64 proc. gospodarstw domowych deklaruje, że wysyła na nie dzieci – zwraca uwagę wiceminister.

Resort rodziny uważa, że badanie świadczy o tym, że założenia programu 500 plus były właściwe. – To w stu procentach potwierdza, że program jest słuszny. On rozwiewa obawy o materialną przyszłość, a to była jedna z głównych barier w dzietności. Jeśli ktoś ma problemy z codziennym związaniem końca z końcem, to trudniej mu podjąć decyzję o powiększeniu rodziny – podkreśla Marczuk.

Wydatki na turystykę skoczyły o 41 proc. Dzieci na tym skorzystały

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.