Bąk: Uratują nas nagie piątki

16 stycznia 2015

Jeżeli od poniedziałku do czwartku musicie paradować w garniturze w kolorze ziemi i pod krawatem, natomiast dzisiaj czytacie te słowa w wymiętolonej flaneli, spranych dżinsach i w tenisówkach, to znaczy, że pracujecie w jednej z tych firm, w których obowiązuje „Casual Friday”. I strasznie mi was szkoda.

Nie tak dawno jakiś bardzo-mądry-inaczej-człowiek wyglądający na członka klubu Vistuli i Wólczanki próbował mnie przekonać, że to rodzaj „nagrody”, jaką daje swoim pracownikom za to, że zmusza ich do chodzenia przez cztery dni w tygodniu w bawełnianej zbroi krępującej ruchy, i to nawet wtedy, gdy ich robota polega wyłącznie na siedzeniu przez osiem godzin za biurkiem i wklepywaniu cyferek w Excelu. Innymi słowy, człowiek ten karze swoich ludzi w poniedziałki, wtorki, środy i czwartki tylko po to, aby w piątek okazać im swe ludzkie oblicze. W życiu nie słyszałem czegoś bardzo bezsensownego. Gdybym przyjął ten tok rozumowania, to powinienem codziennie spuszczać profilaktyczne lanie swoim dzieciom, zaś w weekend dać im odpocząć od skórzanego pasa i liczyć, że przez to nabiorą do mnie większego szacunku i zaufania.

Pozostało 81% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.