Król Julian, czyli o potykaniu się o ten sam kamień

W mieście jest nowy król. Rzuca liczbami, porywa gestami, zachwyca hojnością. Tu 10 proc., tam 25 proc., na Wschód trzaśnie odwetem. Jak któryś doradca niebacznie się sprzeciwi, następnego dnia w mediach wita go komunikat, że „zgodził się odejść”. Słowem: zasady gry uległy zmianie. W tej sytuacji może nie być takim złym pomysłem przypomnienie, dlaczego kraje rozwinięte na ogół mają niskie cła dla wszystkich i na wszystko.


Wysokie cła ustalone przez nasz kraj to wysoka strata obywateli... naszego kraju. Co prawda, podczas konferencji prasowej prezentującej koncepcję ceł symetrycznych prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump mówił o cłach, jakby były stawkami transakcji pomiędzy firmami, ale może nie cytujmy już więcej króla. Wysokie cło oznacza wyższe ceny konsumpcji wszystkich dóbr, które zależą od tego oclonego. Ta historia nie ma żadnej drugiej strony, która mogłaby przeważyć stratę dobrobytu obywateli USA.

Pozostało 92% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.