Morawiecki – jak każdy współczesny polityk – funkcjonuje w specyficznym (i do pewnego stopnia niszczącym) świecie olbrzymiej polaryzacji. Działa to tak: z jednej strony ma bezkrytycznych pochlebców. Media prawicowe od TVP i „Gazety Polskiej” po „Sieci” otaczają go niemal bałwochwalczym kultem. Syn lidera Solidarności Walczącej jest dla nich spełnieniem snu o „nowym Eugeniuszu Kwiatkowskim”, który zbuduje im „Gdynię na miarę XXI wieku”. Zachodzi tu proces swoistej technokratyzacji. Publicyści polskiej prawicy gospodarką specjalnie się nie interesują. Ich grzeją tematy historyczne, ideologiczne albo dotyczące czystej technologii walki politycznej. A skoro tak, to w naturalny sposób oddają „tę całą skomplikowaną ekonomię” w ręce „fachowca”, który będzie wiedział, co i jak trzeba z nią robić. Do tej roli wybrany został właśnie Morawiecki. Efekt jest taki, że gdy wicepremier komunikuje się z prawicową opinią publiczną, to nie trafia zazwyczaj na żaden intelektualny opór. Ach, więc wybuduje nam pan lotnisko i fabrykę dronów oraz przyciągnie miliardy nowych inwestycji. Jakież to ciekawe!
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.