Chaos i niepewność towarzyszą wprowadzeniu unijnego systemu śledzenia wyrobów tytoniowych Track & Trace. Przedsiębiorcy się skarżą, że dostali zbyt mało czasu na spełnienie obowiązków. Resort finansów zapowiada jednak, że nie będzie taryfy ulgowej. Ale sam nie poczuwa się do kontrolowania. A Ministerstwo Zdrowia też nie.
Już za trzy dni, od 20 maja, każda paczka papierosów czy tytoniu do palenia będzie musiała być zarejestrowana w unijnym systemie śledzenia wyrobów tytoniowych Track & Trace. Oznacza to wiele nowych obowiązków nie tylko dla producentów i importerów, lecz także dla hurtowników oraz sklepów, a nawet innych podmiotów, które uczestniczą w łańcuchu dystrybucji (a więc również dla firm transportowych czy kurierskich).
System wprowadzony ma być równolegle w całej UE, a zasady jego funkcjonowania wyznaczyła unijna dyrektywa (patrz ramka „Światowa walka z nielegalnym obrotem”). Z jednej strony niewątpliwie łatwiejsza stanie się walka z przemytem nielegalnych wyrobów tytoniowych, a handel legalnymi produktami trafi pod ścisły nadzór. Z drugiej strony jednak już dziś organizacje przedsiębiorców sygnalizują, że mogą pojawić się nowe zagrożenia: część podmiotów, zwłaszcza małych hurtowni i detalistów, którzy nie będą w stanie ponieść ciężaru nowych obowiązków, wypadnie z rynku. Na dodatek ceny wyrobów mogą wzrosnąć. W efekcie mimo szczytnych założeń, które stoją za zmianami, handel papierosami może wrócić do szarej strefy, z którą – jak wskazują przedsiębiorcy – trudno jest wygrać samymi kontrolami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.