Andrysiak: Czy Tusk zapłaci za chciwość i głupotę

Andrzej Andrysiak
Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnegoDGP
14 sierpnia 2012

Stosunek do państwa mamy ambiwalentny. Z jednej strony uważamy, że czym go mniej, tyle lepiej. Bo nieudolne, marnotrawi pieniądze, promuje kolesiów, a obywatelom utrudnia życie tysiącem zbędnych regulacji.

Z drugiej, gdy dzieje się nam krzywda lub dotknie nas nieszczęście, to od niego żądamy pomocy i rozwiązania problemu. Potrafimy jedną ręką je oszukiwać, a drugą grozić, gdy nie chce dać podwyżki. Co tam, chcemy nawet, by państwo płaciło za naszą głupotę. Jak w przypadku Amber Gold.

Państwo powinno – to w ostatnich dniach najczęściej powtarzana fraza. Powinno nie dopuścić, by takie firmy powstawały, a jeśli już, błyskawicznie odkryć, że to przekręt na masową skalę. Powinno chronić ludzi przed oszustami. Ale czy ma też chronić ludzi przed nimi samymi? O Amber Gold mówiło się i pisało w mediach od dawna, trudno było te informacje przeoczyć. Ale chciwość silniejsza jest od rozsądku. Kilka tysięcy ludzi skusiło się na łatwy zarobek, licząc, że oni jeszcze zyskają, a stracą następni w piramidzie. Nie udało się. Do kogo więc pretensje? Oczywiście do państwa.

Pozostało 43% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.