Suchodolska: O fatalnych skutkach słowa szybszego od myśli

Mira Suchodolska
Mira SuchodolskaDGP
3 lutego 2012

Wczoraj internet znów zatrząsł się ze śmiechu. Przy smutnej okazji wspominania Wisławy Szymborskiej podlansować postanowili się nasi politycy.

Twitterowo, bo już zrozumieli, że to nowocześnie. I tak Grzegorz Napieralski dziękował noblistce za „wiersze z dawką pozytywizmu”. A posłanka i wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka ubolewała: „Coraz mniej wielkich ludzi – najpierw Havel, teraz Wisłocka...”. Wprawdzie potem kajała się w limeryku, że „Żal za poetką mój szczery wręcz poprzestawiał litery”, ale stało się, poszło. To drobne przykłady jakże ludzkiej słabości, kiedy szybciej się mówi (lub pisze), niż myśli, i można by się uśmiechnąć z pobłażliwością, gdyby... Gdyby nie był to zwyczaj w naszej klasie politycznej, który przekłada się też na poważniejsze rzeczy – ustawy. Przykładów byłoby niemal tyle, ile gwiazd na niebie, dziś tylko dwa – z bieżącego numeru naszej gazety.

Raz: Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji postanowiło wydać głupie 15 mln zł na szerzenie informatyzacji w każdym domu. Kaganek cyfrowej oświaty mają nieść tzw. latarnicy (!), i przekonywać nieprzekonanych, że internet jest fajny. Będą za to dostawali 2 tys. zł miesięcznie. Jeśli resort koniecznie chce rozdać trochę pieniędzy, proponowałabym, żeby zamiast płacić, przepraszam za wyrażenie, latarnikom, kupiło za te 15 mln laptopy i dało tym, których na to nie stać. Będzie równie głupio, ale za to skuteczniej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.