Rok temu wybuchła afera korupcyjna wokół prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Na jakim etapie jest dziś śledztwo? DZIENNIK ustalił, że w gdańskich prokuraturach toczą się aż dwa konkurencyjne wobec siebie postępowania. W głównym Karnowski jest podejrzany m.in. o żądanie łapówki od biznesmena Sławomira Julkego. W drugim – oskarżyciele uznają, że to prezydent jest pokrzywdzony przez biznesmena.
Publikacja: 21 lipca 2009, 07:45 Aktualizacja: 21 lipca 2009, 07:50
DZIENNIK ustalił, że obciążający Karnowskiego świadkowie są teraz w jego obecności przesłuchiwani w drugiej sprawie. Dzięki temu prezydent poznaje dowody, jakie mają przeciwko niemu śledczy.
Śledztwo przeciwko Karnowskiemu prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Na prezydencie Sopotu ciąży osiem korupcyjnych zarzutów. Tylko jeden z nich dotyczy propozycji, jaką prezydent miał złożyć biznesmenowi Julkemu. Ale właśnie o ten jeden zarzut toczy się zażarty bój między Karnowskim a śledczymi.
Prezydent się skarży
Jak doszło do drugiego śledztwa? Sławomir Julke w lipcu 2008 r. zawiadomił prokuraturę. Twierdził, że trzy miesiące wcześniej prezydent zażądał od niego dwóch mieszkań w zamian za zgodę na nadbudowę kamienicy w Sopocie. Biznesmen dał prokuraturze plik audio z nagranej rozmowy z Jackiem Karnowskim. Jednak oświadczył, że zniszczył cyfrowy dyktafon.
Karnowski przeszedł do kontrataku i zawiadomił prokuraturę. Oskarżył Julkego o sfałszowanie nagrania. "Bez dyktafonu nagranie nie jest dowodem. Zostało zmontowane z kilku wyjętych z kontekstu fragmentów. Ta cała sprawa została sfingowana" - twierdzi Karnowski.
Początkowo prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Prezydent odwołał się więc do sopockiego sądu rejonowego. A ten kazał prowadzić sprawę po jego myśli. I na początku kwietnia Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo. W prokuratorskiej hierarchii jest ona o szczebel niżej niż prokuratura apelacyjna, której oskarżyciele rozpracowują Jacka Karnowskiego.
Prokuratorzy zaczęli sprawdzać dowody zgromadzone przeciwko niemu przez swoich kolegów z apelacji. Tłumaczą, że tak im kazali sędziowie z Sopotu. "W ocenie sądu podejrzenie sfałszowania dowodów powinno zostać zweryfikowane przed końcem dużego śledztwa przeciwko Karnowskiemu" - poinformował DZIENNIK Wojciech Szelągowski z gdańskiej prokuratury okręgowej.
Prokuratorzy przesłuchują świadków, którzy w głównej sprawie zeznawali przeciwko prezydentowi Sopotu. "Patrzy się nam na ręce. Świadkowie są przestraszeni" - mówią DZIENNIKOWI oskarżyciele z apelacji.
Czytaj więcej na dziennik.pl.
Maciej Duda
1: Kropka z IP: 83.21.36.* (2009-07-21 08:36)
w JEDNYM PROCESIE NA PREZYDENCIE Jacku K. ciąży osiem korupcyjnych zarzutów. podejrzany jest m.in. o żądanie łapówki od biznesmena Sławomira J. W drugim – oskarżyciele uznają, że to prezydent jest pokrzywdzony przez biznesmena. DLA MNIE JEST TO KABARET I czysta KPINA Z PRAWA !. PREZYDENT DALEJ RZĄDZI I MOŻE GMATWAĆ. TAKICH "BURMISTRZÓW" W KRAJU JEST WIELU. BEZKARNI, Z UKŁADAMI, MAJĄCY ZA SOBĄ "SWOJE" RADY GMINNE, KOMISJE REWIZYJNE, "ŁASKAWE" INSTYTUCJE NADZORCZE I KONTROLNE, STOSOWNE ORGANA ITP. TO WSZYSTKO DZIEJE SIĘ W ŚRODKU EUROPY, W KRAJU DEMOKRATYCZNYM I W XXI W. ROZPACZ !
2: jarosław W. z IP: 62.29.136.* (2009-07-21 13:37)
O TAKE PL chociło
3: nowe wróciło ? z IP: 94.251.177.* (2010-04-30 22:50)
Może przypomnicie panowie redaktorzy do jakiej partii należy czy należał prezydent Sopotu. Podejrzewam , że gdyby był z PiS to w tytule nie pominięto by tego zapisu. Więc jak Nowy Pan Redaktor myśli, zmienić coś w tej Gazecie czy dalej robić to samo co był?

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.