Białowieska Akcja Humanitarna: Nasz spokojny las stał się grobowcem [PODCAST]

Słup graniczny granica Polska Białoruś
<p>Słupy na granicy polsko-białoruskiej w województwie podlaskim</p>dziennik.pl / Konrad Żelazowski
25 listopada 2021

Jak wygląda życie w strefie stanu wyjątkowego? Dlaczego powstała Białowieska Akcja Humanitarna? Jak mieszkańcy Białowieży radzą sobie z obecną sytuacją?

14 listopada 2021, grupa mieszkańców Białowieży, leżącej w strefie stanu wyjątkowego, powołała do działania . U jej podstaw leży przekonanie, że udzielanie pomocy humanitarnej ludziom w skrajnie trudnej sytuacji życiowej jest prawem i obowiązkiem obywatelskim.

"Mieszkając w strefie stanu wyjątkowego, nie możemy liczyć na pomoc z zewnątrz, nie mamy wsparcia medycznego, ani medialnego. Zostaliśmy zostawieni zupełnie sami z sytuacją przerastającą wszelkie nasze wyobrażenia. Mimo wszystko chcemy nieść pomoc potrzebującym" – głosi statut BAH.

na rzecz uchodźców, mieszkańcy Podlasia podejmują . O tym, jakie są motywacje pomagających, ile ich to naprawdę kosztuje i jak zmieniła się codzienność w strefie stanu wyjątkowego w rozmowie z (Infor.pl) opowiada z Białowiejskiej Akcji Humanitarnej.

Zapraszamy do wysłuchania najnowszego odcinka podcastu "DGPtalk: Z pierwszej strony".

Dla nas, jako mieszkańców, jest to . Wszystkich nas to zaskoczyło. Mimo, że żyjemy w strefie nadgranicznej, jest to i nikt nie był na to przygotowany.

Jest w nas . Przekonaliśmy się, że życie w strefie przygranicznej nie jest takie piękne, jak nam się dotąd wydawało. , przestał być spokojnym lasem i miejscem wypoczynku, ale na pewno dla jakiejś grupy osób . Wiele osób obawia się, że będziemy znajdować ciała.

Kolejny przykład tego, jak zmieniło się nasze życie:, dzieci widzą teraz . Pytanie, jak one to w sobie przetrawią?

Trzeba też zaznaczyć, że , z którą związana jest większość mieszkańców. Najpierw mieliśmy COVID, a teraz mamy stan wyjątkowy. To wszystko trwa i uderza w lokalną społeczność – mówi Joanna Łapińska.

Osoby związane z , ale również osoby, które nie są w nią bezpośrednio włączone, ale także działają, pomagając uchodźcom, w regularną.

Teraz poczuliśmy taką . Zostaliśmy postawieni w sytuacjach bezpośredniego kontaktu, gdzie po prostu drugiemu człowiekowi – wyjaśnia Łapińska.

Zmieniło się całe nasze otoczenie, nasze miejsce życia. Białowieża jest teraz .

Krajobraz dźwiękowy i wizualny zmienił się o 180 stopni. Dookoła siebie mamy ciężarówki wojskowe, helikoptery, hałasy dronów, kontrole. Panuje , nakręcana przez niektóre strony – opowiada Łapińska.

Na początku . Pomagaliśmy, bo musieliśmy zareagować. Wyciągaliśmy z, jeszcze nierozpakowanych, zimowych szaf.

Potem ta , ponieważ mieliśmy . Dostawaliśmy mnóstwo darów, było wiele zbiórek.

Pokazuje to, że jednak i że nie jest tak, jak pokazują "sondażownie", że jesteśmy przeciwni uchodźcom, tylko po prostu: widzimy w nich ludzi, potrzebujących natychmiastowej pomocy.

Czasem, jeśli wiemy, że Straż Graniczna potrzebuje jakichś rzeczy dla uchodźców, którzy są , to zdarzało nam się również tam dostarczać im – mówi Łapińska.

Rozumiemy . To nie jest tak, że chcemy wpuścić do kraju wszystkich. Natomiast, jeśli ktoś jest tu, po polskiej stronie i potrzebuje pomocy, to . Ci ludzie są wypychani, wracają. Wymagają wielokrotnej pomocy medycznej – tłumaczy Łapińska.

Ta pomoc jest . Zdarza się, że trzeba kogoś do najbliższej drogi, gdzie może podjechać karetka. Staramy się też, jeżeli ktoś wyraża takie życzenie, dostarczyć mu międzynarodową.

Generalnie, . To szokujące, że mamy rzeki, podmokły las, a to, czego tym ludziom najbardziej potrzeba, to woda. Przez ileś dni mieli tylko , która powoduje . Spotykamy ludzi, którzy nie mogą już nawet pić wody, bo wymiotują wszystkim, co próbują przełknąć – mówi Łapińska.

Ta . My . Nie jesteśmy gotowi na spotykanie płaczących ludzi.

Może to nie brzmi drastycznie, ale , na przykład rodziny z dziećmi, jest . To w nas . Ta sytuacja powoduje, że bardzo trudno jest się skoncentrować na czymkolwiek innym.

Szokujące jest zobaczenie , któremu trzeba . Trzylatka oddzielonego od matki, która jest w szpitalu. Dodam, że na szczęście, w szpitalu, bo akurat ta rodzina obawiała się, że matka jest nadal na Białorusi i nie wiadomo, co się z nią dzieje. Akurat oni mieli to szczęście, że udało im się odnaleźć i połączyć.

Obraz , to dla nas, jako osób tu mieszkających i na to nieprzygotowanych, i głęboko szokującym – opowiada Łapińska.

Białowieska Akcja Humanitarna organizuje obecnie , które przeznaczone są , ale także : mieszkańców Domu Pomocy Społecznej, Domu Dziecka oraz Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. BAH zachęca również do wspierania .

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.