Zdaniem obserwatorów wyzwanie wobec przewodzącego Republikanom w Senacie McConnella ze strony reprezentującego Florydę Scotta odzwierciedla rosnące niezadowolenie Republikanów. Jest ono spowodowane m.in. tym, że ich partia nie zdobyła przewagi nad Demokratami w Senacie w wyborach w środku kadencji prezydenckiej.

„Zwycięstwo w tajnych wyborach potwierdził rzecznik McConnella David Popp. Senator Mike Braun, powiedział reporterom, że 37 republikanów głosowało na McConnella, 10 poparło Scotta, a jeden senator głosował obecny” – podaje NBC News.

Według innych źródeł oponenci McConnella wystąpili z wnioskiem o opóźnienie wyborów. Głosowało za tym 16 Republikanów. Starcie między obydwoma senatorami odzwierciedla większą batalię o kierunek i wizję rządzenia partią. "Wierzę, że nadszedł czas, aby Senacka Konferencja Republikańska była znacznie bardziej odważna i zdecydowana niż w przeszłości. Musimy zacząć mówić, za czym się opowiadamy, a nie tylko przeciwko czemu. Nie wierzę, że możemy po prostu powtarzać argument, że Demokraci są radykalni. Republikańscy wyborcy oczekują i zasługują na to, aby poznać nasz plan promowania i wzmacniania konserwatywnych wartości" – przekonywał Scott

Reklama

McConnell przypisywał niepowodzenie GOP w wyborach wystawieniem słabych kandydatów i chaotycznemu zachowaniu wewnątrz partii, co, w jego opinii "przestraszyło" niezależnych i umiarkowanych wyborców. Zaznaczył, że “nie przejął na własność” przewodzenia (od 15 lat) Republikanom w Senacie.

"Każdy, kto chce się o to ubiegać, może czuć się wolny. Nie jestem w żaden sposób urażony posiadaniem przeciwnika, lub kilkoma głosami sprzeciwu. Jestem całkiem dumny z wyniku głosowania 37 do 10" – zapewniał McConnell.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)