Szefowie kolaboracyjnych władz w obu obwodach, Wołodymyr Saldo i Jewhen Bałycki, przygotowują się do ogłoszenia mobilizacji. Pobór do wojska rozpocznie się oficjalnie po "zjednoczeniu" regionów chersońskiego i zaporoskiego z Rosją, lecz w praktyce trwa już od pewnego czasu. Na Chersońszczyźnie zaczęto sporządzać listy pracowników instytucji publicznych i lekarzy, którzy mają zostać zmobilizowani - zaalarmowały ukraińskie władze.

"Należy pamiętać, że Federacja Rosyjska nie przeprowadza żadnej częściowej mobilizacji. Pobór do wojska jest masowy, co odpowiada zasadom doktryny wojennej Kremla – chodzi o zarzucenie przeciwnika (tysiącami) ludzi. W myśl tej doktryny nie zwraca się uwagi na amunicję czy wyszkolenie zmobilizowanych żołnierzy, ponieważ ich życie jest dla Moskwy bezwartościowe" - ocenił rządowy serwis.

Wcześniej w środę lojalny wobec Kijowa doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko poinformował, że najeźdźcy planują przeprowadzić w tym mieście brankę do wojska. W ocenie samorządowca okupacyjne władze gromadzą już dane osobowe mieszkańców, a od 10 października prawdopodobnie rozpoczną wcielanie cywilów do armii.

Reklama

Mobilizacja w Rosji i pseudoreferenda

21 września prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację na wojnę z Ukrainą oraz zagroził "użyciem wszelkich środków", by bronić Rosji przed rzekomym zagrożeniem z Zachodu. Według oficjalnych przekazów Kremla pod broń ma zostać powołanych około 300 tys. rezerwistów, lecz w ocenie niezależnego portalu Meduza mobilizacja może objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast.

W częściowo zajętych przez rosyjskie wojska czterech obwodach na wschodzie i południu Ukrainy - donieckim, ługańskim, zaporoskim i chersońskim zakończyły się we wtorek nielegalne referenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji. Jak przekazało brytyjskie ministerstwo obrony, prezydent Putin może ogłosić aneksję okupowanych ziem już w najbliższy piątek. (PAP)