Niemcy przez dziesięciolecia udawały, że nie widzą, jak Putin prowadził wojny i deptał prawa człowieka - pisze w środę "Die Welt". Gazeta podkreśla, że taka polityka była poważnym błędem, a obecnie niektórzy z odpowiedzialnych za nią członków SPD nadal piastują urzędy. "Jeśli Niemcy chcą odzyskać nadszarpnięte zaufanie, to powinno się zmienić" - zaznacza dziennik.
"Die Welt" przypomina, że Putin doszedł do władzy dzięki zbrodniom wojennym, gdy wraz z Borysem Jelcynem wykorzystał drugą wojnę czeczeńską, która rozpoczęła się w 1999 roku, do objęcia urzędu prezydenta Rosji. – pisze dziennik.
Zaznacza, że w tym samym 1999 roku Niemcy interweniowały w wojnie w Kosowie i zapobiegły zbrodniom serbskiego prezydenta Slobodana Miloszevicia, a świat tymczasem przymykał oczy na wojnę w Czeczenii.
"Die Welt" pisze, że wojna zakończyła się w pierwszym roku rządów Gerharda Schroedera i szefa jego kancelarii – obecnego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. – uważa dziennik - .
Według gazety niemieccy politycy tłumaczyli, że chodzi o „zmianę poprzez handel” – strategię, która stawiała interesy biznesowe ponad myślenie militarno-strategiczne. " - pisze "Die Welt".
Jak zauważa, polityka niemiecko-rosyjska w ciągu ostatnich dwudziestu lat znała wielu "pożytecznych idiotów", a jedną z takich osób okazała się premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig (SPD). Utworzona przy jej wsparciu w 2021 r. fundacja ekologiczna Meklemburgii-Pomorza Przedniego miała zajmować się ochroną przyrody. Jednak jej prawdziwym celem, jak podkreśla dziennik, była walka o ukończenie gazociągu Nord Stream 2, pomimo sprzeciwu ze strony partnerów - USA i Europy Wschodniej.
"Die Welt" wskazuje, że ostatnie dwadzieścia lat bezwarunkowej lojalności wobec Putina to dzieło SPD. – podkreśla.
Zdaniem dziennika popełnione błędy polityczne uniemożliwiają przedstawicielom tej polityki pozostanie na kierowniczych stanowiskach. – wylicza "Die Welt".
Wskazuje, że obecnie najpotężniejszym człowiekiem układu Putin-Steinmeier-Schroeder jest Jens Ploetner, aktualny doradca ds. polityki zagranicznej kanclerza Scholza, przez lata jeden z najbliższych powierników Steinmeiera w MSZ.– zaznacza Welt.
Teraz, według dziennika, Olaf Scholz, który osobiście był mniej zaangażowany w błędną politykę wobec Rosji, powinien zadbać o konsekwencje. – dodaje gazeta.
"Scholz mógł do tej pory zrobić wiele rzeczy: rozstać się z Ploetnerem, poprzeć embargo na energię, dostarczyć Ukrainie ciężką broń. To, że kanclerz zatrzymuje osoby odpowiedzialne za błędna politykę na stanowiskach, w obliczu wydarzeń w Buczy i Mariupolu, grozi całkowitym zniszczeniem i tak nadszarpniętego zaufania do Niemiec” – podsumowuje „Die Welt” i podkreśla:
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu