Władze Iranu cofną, wynikające z porozumienia nuklearnego, szerokie uprawnienia kontrolne Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) i ograniczą możliwości inspekcji MAEA tylko do niektórych obiektów.

"Nie mamy innej możliwości jak stosować się do zapisów prawa. Nie oznacza to całkowitego zakończenia wszystkich inspekcji MAEA" - tłumaczył Chatibzadeh odnosząc się do regulacji prawnych, które zobowiązują rząd do ograniczenia uprawnień kontrolnych Agencji w Iranie.

Rzecznik resortu spraw zagranicznych zadeklarował także, że "Iran nie dążył i nie będzie dążył do rozwoju broni atomowej". W zeszłym tygodniu szef irańskiego wywiadu publicznie powiedział, że nieustanna presja Zachodu może zmusić Iran do zwrócenia się w stronę broni jądrowej.

W 2015 roku Iran zawarł z USA, Rosją, Chinami, Francją, Wielką Brytanią i Niemcami porozumienie, w ramach którego irański program nuklearny miał zostać znacznie ograniczony w zamian za zniesienie międzynarodowych sankcji na ten kraj. Z umowy w 2018 roku wycofały się USA za rządów Donalda Trumpa, przywracając sankcje na Iran. Od tego czasu również Iran stopniowo przestał wywiązywać się z zapisów porozumienia i nałożonych ograniczeń.

Nowy prezydent USA Joe Biden zapowiedział powrót do tej umowy, dał jednak do zrozumienia, że najpierw Iran musi zacząć respektować jej postanowienia, w tym zaprzestać wzbogacania uranu do poziomu 20 proc. Według porozumienia Iran może wzbogacać uran do poziomu zawartości 3,67 proc. rozszczepialnego izotopu U235.

Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei ogłosił z kolei, że Teheran nie będzie się stosował do zapisów umowy, dopóki Waszyngton nie zniesie nałożonych ponownie w 2018 roku sankcji.