“Polityka nie może być oderwana od odpowiedzialności indywidualnej, zwłaszcza ze strony tych, którzy sprawują władzę i są w stanie za sprawą polaryzującej narracji zmobilizować tysiące osób” - zaznaczono w artykule.

Podkreśla się w nim także: „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, a teraz bardzo łatwo powiązać wydarzenia w Waszyngtonie z zarzutami oszustw wyborczych, kierowanymi przez Trumpa po wyborach 3 listopada, które nigdy nie znalazły obiektywnego potwierdzenia”.

Na łamach dziennika znalazła się też opinia, że „trumpizm pozostawi głęboki rów w scenie politycznej” w Stanach Zjednoczonych.

Według watykańskiej gazety “fundamentalną naukę” zaprezentował prezydent elekt USA Joe Biden w swoim „dramatycznym wystąpieniu, w którym wezwał prezydenta Trumpa do wywiązania się ze swych konstytucyjnych obowiązków”.

“Demokracja jest kruchym dobrem, które należy zawsze bronić, także w krajach takich jak Stany Zjednoczone, gdzie wydaje się już ona dobrem zdobytym” - ocenia "L'Osservatore Romano".