Rosjanie chcą zmobilizować świat i wspólnie z USA przeciwstawić się Unii Europejskiej. Wymyślili nawet pretekst i zaapelowali do światowych państw, by te bacznie przyglądały się temu, co dzieje się w Brukseli. Ich zdaniem, w Europie już zapaść miały decyzje o produkcji własnej broni jądrowej, a prym w pracach nad nią wieść mają Niemcy.
Rosyjska propaganda znana jest z tego, że miota się od ściany do ściany, a angażujący się w jej prace kremlowscy politycy raz grożą światu jądrową zagładą, by chwilę później pozycjonować się w roli ofiary. Teraz do pracy zaprzęgli poważnego zawodnika, a mianowicie Służbę Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR).
Rosja ostrzega świat: Unia chce własnych atomówek
W najnowszym komunikacie rosyjska SWR postanowiła ostrzec świat przed poczynaniami Unii Europejskiej, która jej zdaniem po cichu planować ma stworzenie własnego potencjału jądrowego. I Rosjanom bynajmniej nie chodzi o broń atomową, jaka już dziś jest w posiadaniu Francji i Wielkiej Brytanii. Rozmowy o rozszerzeniu francuskiego parasola nuklearnego i dbaniu o obecność w Europie amerykańskich bomb jądrowych mają być tylko zasłoną dymną do dalszych działań.
„Aby odwrócić uwagę opinii publicznej na arenie międzynarodowej i europejskiej, Bruksela demonstruje swoje przywiązanie do tradycyjnego kursu, który polega na amerykańskim „parasolu nuklearnym”. Przywódcy UE mają nadzieję, że da im to czas na dyskretne rozwinięcie własnej bazy przemysłowej broni jądrowej, a także przygotuje społeczeństwo do podjęcia decyzji politycznej w sprawie pozyskania broni jądrowej” – twierdzi rosyjska agencja wywiadu.
Nawet na chwilę nie zająkując się o tym, iż sama rozmieściła broń jądrową na Białorusi, a środki do jej przenoszenia tuż przy granicy Polski, w obwodzie królewieckim, rosyjska służba wywiadowcza snuje opowieść o strasznych rzeczach, jakie dziać mają się „w niekończących się korytarzach siedziby UE”. Tam rozpocząć miały się już prace koncepcyjne nad opracowaniem paneuropejskiej doktryny odstraszania nuklearnego. Początkowo opierać ma się ona na doświadczeniach Francji i Wielkiej Brytanii. Państwa te odpowiadać mają za kwestie techniczne, a pozostałe kraje, nieposiadające broni jądrowej, mają za wszystko zapłacić.
Niemcy na celowniku. Broń jądrowa w miesiąc?
Rosjanie nie byliby sobą, gdyby nie wskazali konkretnych winnych tego stanu rzeczy. Ostrzegając, iż Europa posiada możliwości opracowania własnych głowic atomowych, wymieniają 7 państw, które mogą zaangażować się w jądrowy projekt. Oprócz dwóch posiadaczy własnych arsenałów jądrowych, zdaniem SWR są to: Niemcy, Włochy, Czechy, Belgia, Holandia, Szwecja i Hiszpania. Na najgorszego wroga Moskwa namaściła Berlin. Ten, korzystając ze składów zużytego paliwa z elektrowni jądrowych, ma w ocenie Moskwy szanse na szybką budowę własnej atomówki.
„Niemieccy specjaliści są w stanie w ciągu około miesiąca potajemnie wyprodukować wystarczającą ilość plutonu nadającego się do produkcji broni jądrowej do pojedynczego ładunku wybuchowego w gorących komorach w laboratoriach badawczych w Karlsruhe, Dreźnie, Erlangen i Jülich, a w ciągu tygodnia uran nadający się do produkcji broni jądrowej w zakładzie wzbogacania w Gronau” – pisze SWR.
Grając tym razem rolę gołąbka pokoju, Rosja zwraca się do USA i przywódców wszystkich innych krajów, by te poważnie podeszły do tematu. W swym oświadczeniu SWR nawołuje, że trzeba „zapobiec temu, by Unia Europejska stworzyła własną broń jądrową i nieuchronnie nastąpiła nowa runda światowego wyścigu zbrojeń nuklearnych”.
Europa nie wierzy Rosji. Rozmowy o parasolu nuklearnym
Samemu zbrojąc się po zęby, tocząc napastniczą wojnę na Ukrainie i co pewien czas strasząc sąsiadów użyciem siły, Rosjanom nie w smak jest, by ktoś myślał o zdobyciu narzędzi odstraszających. Tymczasem w Europie, po latach wierzenia Rosji w jej pokojowe zapowiedzi, zrozumiano, iż nie mają one wiele wspólnego z rzeczywistością. Temat nuklearny zaczął pojawiać się wśród politycznych rozmów już kilka lat temu.
Przed 6 laty Francja zwróciła się do europejskich państw, by wzięły udział we wspólnych ćwiczeniach sił odstraszania i wezwała do rozpoczęcia rozmów o europejskiej doktrynie nuklearnej. Paryż nie doczekał się jednak odpowiedzi. Dopiero w 2025 r., gdy w Waszyngtonie rozgościł się Donald Trump, otwartość na nuklearną współpracę wyrazili Brytyjczycy. W lipcu 2025 roku Emmanuel Macron i Keir Starmer podpisali Deklarację z Northwood, aby jeszcze bardziej skoordynować swoje działania odstraszające w celu lepszej ochrony Europy. Pod koniec 2025 r. brytyjscy oficerowie po raz pierwszy wzięli udział w operacji Poker, czyli symulacji użycia francuskich sił nuklearnych.
W lutym 2026 r. do gry włączyły się Niemcy. W trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa kanclerz Merz przyznał, że „trwają wstępne rozmowy nuklearne z Francją i Wielką Brytanią”. Wykluczył jednocześnie, by Niemcy samodzielnie starały się pozyskać własną broń jądrową. Wiatr zmian jednak jest wyczuwalny. Z sondażu przeprowadzonego w grudniu 2025 r. na zlecenie Niemieckiej Rady Stosunków Zagranicznych wynika, iż aż 75 proc. Niemców popiera francusko-niemieckie rozmowy na temat odstraszania nuklearnego.
Rosyjski wywiad, najwyraźniej chcąc zabłysnąć, przytoczył powszechnie znane wydarzenia z ostatnich miesięcy, okraszając je półprawdami i własnymi domysłami. W oświadczeniu SWR nie mogło zabraknąć też personalnych wycieczek i ostrych oskarżeń, tak dobrze znanych z propagandowego przekazu, kierowanego pod adresem Ukrainy.
„Najwyraźniej Ursula von der Leyen i jej wspólnicy uważają rolę inicjatorów konfliktu ukraińskiego za zbyt skromną. Marzą o złowrogiej chwale przywódców nazistowskich Niemiec, którzy rozpętali II wojnę światową” – pisze SWR.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu