Pęknięcia w systemie Putina. Historia, której nikt nie przewidział

Ilia Remiesło
Ilia Remiesło, prokremlowski bloger, który z dnia na dzień zmienił front i zaczął krytykować PutinaFacebook
dzisiaj, 14:56

Rosja wydaje się przewidywalna – aż do momentu, gdy nagle przestaje taka być. Historia prorządowego blogera Ilii Remiesły, który z dnia na dzień zaatakował Kreml, pokazuje, jak złudne bywa nasze poczucie pewności wobec systemu Putina.

Z Rosją niby wiadomo wszystko. Że brutalna dyktatura, wobec której większość jest bierna, wielu ją popiera, a sprzeciwia się jej – niewielu. Że wojna, której większość może nie chce, bo przynosi Rosjanom dyskomfort, ale też nie życzy ojczyźnie klęski i częściej – życzy zwycięstwa. Że reżim panuje nad społeczeństwem i coraz bardziej dokręca śrubę. Że zmian w Moskwie, zwłaszcza idących w stronę, którą uznalibyśmy za dobrą, spodziewać się mogą jedynie ludzie skłonni do myślenia życzeniowego.

Wszystko to prawda. Tylko że co jakiś czas nagle, ni stąd, ni zowąd, następuje tam coś takiego, co tę naszą pewność siebie burzy, a przynajmniej zakłóca.

Pucz Prigożyna i złudzenie wiedzy o Rosji

Pamiętacie państwo pucz Prigożyna? Zakończył się klapą, ale idzie o to, że nikt, ale to dosłownie nikt – żaden polski ani zachodni dziennikarz, ekspert czy polityk – tego nie przewidział. Wszyscy zostali śmiertelnie zaskoczeni zarówno nim samym, jak i faktem, że po kilkunastu godzinach spektakularnych sukcesów, kiedy obserwatorzy spoza Rosji zaczęli już przestawiać się w tryb myślenia „Putin upada, a w Rosji zaczyna się smuta”, bunt równie niespodziewanie, jak się zaczął, tak się rozwiał, pozostawiając „światową społeczność ekspercką” z głupim wyrazem twarzy.

Wszystko to przypomniało mi się w momencie, w którym bez jakiegokolwiek uprzedzenia rosyjski internet został nagle zalany przez tzw. sprawę Remiesły. Wiem, że 99 procent spośród czytelników nigdy nie słyszało ani o całej aferze, ani o jej bohaterze (czy też „bohaterze”), więc streszczam.

Sprawa Remiesły: pęknięcie w systemie Putina

Otóż Ilia Remiesło to 42-letni rosyjski bloger, który całe swoje życie w infosferze poświęcił popieraniu władzy, a potem również i wojny przeciw Ukrainie, zwalczaniu opozycji i organizowaniu kampanii przeciw niej. Specjalizował się zwłaszcza w temacie Aleksieja Nawalnego, ostatecznie zamordowanego w łagrze – to Remiesło odegrał poczesną rolę w montowaniu i podtrzymywaniu skierowanych wobec niego nagonek, kreujących atmosferę, w której ten charyzmatyczny lider antyputinowców został ostatecznie pod sfingowanymi zarzutami wtrącony do kolonii karnej. Przy czym, żeby wszystko było jasne, Remiesło być może szczerze wierzył, że czyniąc to wszystko, służy dobrej sprawie i ojczyźnie, ale zarazem brał za to od administracji prezydenta pieniądze i pozostawał w roboczych relacjach z ważnymi postaciami z tej administracji – co ostatnio przyznał całkowicie otwarcie i jednoznacznie.

„Przyznał” piszę w czasie przeszłym, bowiem całkowicie nieoczekiwanie (znów to zaskoczenie dla obserwatorów) w Remiesle nastąpił przełom. Kilka dni temu zaczął publikować materiały (najpierw sam, potem, gdy wybuchła sensacja, udzielał też wywiadów), w których samemu sobie sprzed tego przełomu zaprzeczył tak totalnie, że bardziej nie można.

Oto człowiek nazywany dotąd powszechnie przez rosyjskich opozycjonistów „donosicielem” ogłosił raptem, że po pierwsze tzw. specjalna operacja wojskowa na Ukrainie była od początku prowadzona źle, doprowadziła do ogromnych strat ludzkich oraz ekonomicznych. Może się w ten sposób ciągnąć jeszcze nawet 10 lat i jest dla Rosji nieszczęściem. Trzeba ją skończyć, bo trwa ona tylko z powodu „kompleksów Putina”. Po drugie, Putin niszczy w Rosji resztki swobody słowa i internetu. Poza tym w ogóle nie interesuje go polityka wewnętrzna i problemy obywateli, zainteresowany jest tylko wieczną wojną, w której skądinąd nie uczestniczą jego bliscy, a także osobistym bogactwem i luksusem. Remiesło stwierdził, że Rosji potrzebny jest prezydent „nowy i nowoczesny”, zaś sam Putin powinien zostać odsunięty od władzy i postawiony przed sądem jako „przestępca wojenny i złodziej”. Zresztą trzecia rzecz, jaką nawrócony poplecznik Kremla twierdzi, to to, że do końca 2026 roku nastąpi koniec władzy Putina, więc za to, co teraz mówi, może „trochę posiedzi, ale wyjdzie jako zwycięzca”.

Swój manifest, przepełniony również innymi bluźnierstwami pod adresem „cara”, Ilia Remiesło zakończył okrzykiem: „Niech żyje wolność, do diabła!”

W ciągu dwóch dni po swojej przemianie, spędzonych wciąż na wolności, niedawny płatny donosiciel parokrotnie skrytykował też samego siebie – sprzed przełomu. Jako człowieka naiwnego, zbyt długo wierzącego w Putina.

Dni swobody długo się nie ciągnęły. Obecnie bowiem Remiesło znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Przy czym nie jest jasne, czy został tam umieszczony przez władze w myśl tradycji radzieckiej psychiatrii represyjnej (wtrącanie dysydentów do domów wariatów, gdzie dręczono ich odpowiednio dobraną farmakologią), czy też sam tam uciekł przed aresztowaniem.

Jak mogą się państwo domyślać, cała sprawa wywołała w rosyjskim internecie burzę i masę pytań: o co tu tak naprawdę chodzi? Hipotez było i jest wiele, choć warto dostrzec, że cała warstwa rosyjskich prorządowych blogerów jest zbulwersowana i odczuwa zagrożenie na poziomie wręcz egzystencjalnym, z uwagi na kremlowską blokadę komunikatora Telegram, z którym związana jest ich dochodowa działalność publiczna, na którą, według wielu komentatorów, w lansowanym przez władze nowym komunikatorze MAX nie będzie miejsca.

Nie będę tu snuł hipotez na temat prawdziwej motywacji Ilii Remiesły. Tego, czy ktoś za nim stał, czy nie. Nie wiem. Wiem natomiast, że jeszcze tydzień temu absolutnie nikt nie byłby w stanie uwierzyć, że ktoś z wnętrza systemu władzy nagle zaprzeczy wszystkiemu, co dotąd mówił i robił, ogłosi publicznie Putina przestępcą i wywróży, że w ciągu najbliższych 10 miesięcy nastąpi koniec kariery władcy Kremla.

Czy oznacza to, że tak się stanie w istocie? Nie. Czy oznacza to, że Rosja się destabilizuje? Też niekoniecznie. Oznacza natomiast, że wszystko jest możliwe. I że któregoś ranka Rosjanie mogą obudzić się w rzeczywistości, której dotąd nikt – ani zachodni obserwatorzy, ani oni sami – nie byli w stanie sobie w ogóle wyobrazić.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.