Unia Europejska po raz pierwszy przyznaje Europejski Order Zasługi. Wśród laureatów są Angela Merkel, Lech Wałęsa i Jerzy Buzek. Lista nagrodzonych mówi jednak o Europie więcej, niż mogliby przypuszczać jej twórcy – odsłaniając złudzenia, które przez lata kształtowały politykę kontynentu.
Ordery, pomniki i upamiętnienia mają w naszej kulturze oczywistą funkcję przekazywania wartości wewnątrz wspólnoty i obrazu własnego wobec obserwatorów zewnętrznych. Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tego, czy Europejski Order Zasługi pełni właśnie taką rolę, to niech zajrzy do unijnych dokumentów, gdzie napisano jasno, że ma on „inspirować przyszłe pokolenia do odwagi obywatelskiej i zaangażowania na rzecz europejskich ideałów”. A ponadto, że „order jest wyrazem przywiązania do wspólnych wartości, ponieważ nagradza się nim osoby, które stają w obronie pokoju, demokracji i godności ludzkiej”. Zatem 20 osób, które w maju odbiorą odznaczenia, to sygnał wobec świata, jaka jest i jaka chce być Europa.
Mając to na względzie, warto przyjrzeć się grupie, która została wyselekcjonowana przez zespół eurokratów z przewodniczącą Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą na czele, w którym, obok takich postaci jak José Manuel Barroso, Enrico Letta czy Michel Barnier, znalazła się także Polka, Ewa Kopacz. Wolno sądzić, że to nie ona grała pierwsze skrzypce w gremium decyzyjnym, a przekaz, jaki niesie ze sobą skład odznaczonej ekipy, jest raczej emanacją zbiorowej mądrości Brukseli.
Polska powinna być z tego wyboru zadowolona, gdyż mamy w gronie laureatów aż dwóch przedstawicieli: Jerzego Buzka i Lecha Wałęsę, choć w kraju to ostatnie nazwisko wzbudzi zapewne wiele złośliwych komentarzy. Niesłusznie, gdyż – pomijając obecne dość skrajne zaangażowanie polityczne – Wałęsa jest odznaczony jako symboliczna postać związana z obaleniem komunizmu i jego uwikłania agenturalne nie mają dla zachodnich Europejczyków żadnego znaczenia. Natomiast przypominanie kluczowej roli Polski w pokonaniu systemu sowieckiego, choćby i poprzez postać przez wielu nielubianą, ma dla nas istotne znaczenie.
Merkel jako symbol europejskiej epoki
Jednak Wałęsa może dominować w tej grupie z naszego punktu widzenia, a z punktu widzenia europejskiego ogółu postacią najważniejszą i pokazującą niczym w kropli wody ideę, jaką nasz kontynent przekazuje światu, jest niewątpliwie Angela Merkel. To kobieta-symbol. Symbol czasów, gdy Europie wydawało się, że dominuje we wspólnocie międzynarodowej jako „mocarstwo regulacyjne”, zaś Niemcom wydawało się, że w mało zauważalny sposób dominują nad Europą. Czasów, gdy Christoph Heusgen nie płakał na trybunie po przemówieniu amerykańskiego wiceprezydenta, ale śmiał się z tego, jak amerykański prezydent usiłował przekonać panią kanclerz, by nie uzależniała się od Rosji przez zakupy gazu finansujące zbrojenia Putina.
Za kadencji Merkel Europa została poddana niespotykanej presji migracyjnej, na którą niemiecka kanclerz odpowiedziała, wprowadzając „willkommenskultur” w swoim kraju, ale de facto zmuszając resztę państw do przyjęcia napływających migrantów, co trwale podzieliło Europę. Za jej kadencji Niemcy w sposób bezwzględnie konsekwentny doprowadziły do zamknięcia elektrowni jądrowych (choć ostatnie zamknięto już za Olafa Scholza), promując zielone technologie i naciskając na inne kraje, w tym na Polskę, aby nie szły w kierunku energii jądrowej. Za jej kadencji wreszcie zbudowano Nord Stream 2, który sprzyjał podporządkowywaniu sobie przez Rosję Ukrainy i znacznie ułatwił agresję w roku 2022.
Już tylko te trzy decyzje, którym patronowała Angela Merkel, powinny wystarczyć do tego, aby powziąć poważne wątpliwości, czy to właśnie ona najlepiej nadaje się, aby zostać symbolem Europy. Dodajmy jeszcze fakt, że zarówno w swoich wspomnieniach, jak i w wypowiedziach po zakończeniu aktywnej kariery politycznej pani kanclerz nigdy nie zdecydowała się na wygłoszenie choćby najlżejszej samokrytyki. Nie – w każdym przypadku uznała, że miała rację. Byłabyż więc także symbolem europejskiej niezdolności do autorefleksji?
Z pewnością kojarzy się ona z dobrostanem elit, które były za jej czasów przekonane, że Europie w gruncie rzeczy nic nie zagraża, że można kupować od Rosji gaz i sprzedawać jej rafinerie, budować fabryki w Chinach i sprzedawać Chińczykom porty, fabryki i technologie robotyczne, a ktokolwiek by przeciw temu protestował, nie rozumie współczesnego świata. Ten motyw refleksji wzmacnia postać Wolfganga Schüssela, także odznaczonego, który przez trzy lata był członkiem rady dyrektorów Łukoilu i zrezygnował dopiero, gdy rosyjskie czołgi szły na Kijów.
Europejski sen o końcu historii
Jeszcze inny laureat to sekretarz generalny NATO w latach 1995–1999, Javier Solana, który kierował sojuszem w czasie, gdy wydatki Europy na obronę osiągnęły najniższy poziom, a wielu wydawało się, że nie mają one sensu, gdyż w nadchodzącym świecie nie będzie z kim walczyć. I Merkel i Solana są przypomnieniem przyjemnego liberalnego snu o świecie końca historii, zaś Schüssel przywodzi na myśl poczet europejskich polityków, którzy służyli putinowskiej Rosji za pieniądze, by przypomnieć tylko poprzednika Merkel na stanowisku kanclerza, Gerharda Schrödera, który na szczęście medalu nie otrzymał.
W tej sytuacji od niewesołych refleksji na temat tego, co Europa pragnie pokazać światu, odznaczając swoich wybitnych przedstawicieli, uratować nas może jedynie spojrzenie na przyznanie lauru panu Janisowi Sina Ugo Antetokounmpo, który w lidze NBA dał się poznać jako „Wariat Grek” (Greek Freak) i występuje z sukcesem w zespole Milwaukee Bucks jako skrzydłowy. Pan Janis jest migrantem z Nigerii, który najpierw przyjechał do Grecji i tam ciężką pracą wspiął się na wyżyny sportowe, aby wylądować w najlepszej na świecie lidze koszykówki, gdzie z sukcesem kontynuuje karierę. Czy to znaczy, że w takich właśnie ludziach leży nadzieja dla Europy? Sęk w tym, że pan Janis mieszka w Stanach Zjednoczonych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu