Minister w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz poinformował, że ukraińskie władze wycofały się z wcześniej uzgodnionego spotkania prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie, proponując nowy termin w dalszej przyszłości. Jego zdaniem świadczy to o braku zainteresowania strony ukraińskiej rzeczywistym dialogiem z polskim prezydentem.
W miniony piątek prezydent Nawrocki zdecydował o odebraniu prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego - o możliwości takiej mówił po raz pierwszy pod koniec maja, po tym, gdy prezydent Ukrainy zdecydował o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W sobotę prezydent Zełenski poinformował, że odesłał prezydentowi Nawrockiemu Order.
Spór o rozmowy i brak spotkania liderów Polski i Ukrainy
Przydacz powiedział w poniedziałek dziennikarzom, że w ostatnich tygodniach toczyły się polsko-ukraińskie rozmowy dyplomatyczne. - Niestety ze strony ukraińskiej nie było żadnej gotowości do zmiany tego podejścia w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie była gra na czas, było cały czas zwlekanie i ciągła zmiana decyzji - powiedział.
Prezydencki minister zaznaczył, że prawdą jest, iż efektem jego rozmów z szefem Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanowem - który był w Warszawie 6 czerwca - była kwestia rozmowy telefonicznej Zełenskiego z Nawrockim. - Ale z tej rozmowy telefonicznej prezydent Zełenski się wycofał, nie chciał rozmawiać telefonicznie - mówił szef BPM.
- Następnie strona ukraińska zaproponowała wizytę, ustaliliśmy konkretną datę i konkretną godzinę takiego spotkania w Warszawie po to, aby porozmawiać o tej sprawie. I z tej daty, i z tej wizyty również strona ukraińska się wycofała proponując odległą, kolejną datę w przyszłości - podkreślił Przydacz. - W związku z tym uznać należy, że strona ukraińska nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem - zaznaczył.
Ostra wymiana zdań i napięcia w relacjach polsko-ukraińskich
Przydacz był też pytany o wypowiedzi Zełenskiego z niedzielnego wywiadu. Prezydent Ukrainy ocenił, że prezydent Polski prowadzi wewnętrzną walkę polityczną podsycając nastroje niechęci do Ukraińców. Dodał, że w Polsce „nie ma monarchii, lecz demokracja”, dlatego powinna budować relacje z Ukrainą, która obecnie broni Europy, w tym także Polski.
Według Przydacza, wypowiedziane przez Zełenskiego słowa to „wewnętrzna emocja ukraińska i chęć odwrócenia uwagi od problemów korupcyjnych wewnątrz państwa ukraińskiego”, które „niepotrzebnie eskalują złe emocje”. Te emocje, zdaniem Przydacza, wynikają z decyzji samego prezydenta Zełenskiego.
Jak dodał, to prezydent Ukrainy podjął decyzję o nazwaniu jednej z jednostek wojskowych „w oparciu o bandytów z UPA – organizacji, która dopuściła się ludobójczych ataków na cywilną ludność na Wołyniu”.
Zdaniem Przydacza, jeśli Zełenski chce traktować członków UPA jako bohaterów, to tym samym „zaprzecza podstawowym wartościom, wartościom europejskim”. - Jeśli Ukraina chce kiedyś w przyszłości myśleć o sobie jako części zjednoczonej Europy wydaje mi się, że warto, aby rozliczyła się ze swoją negatywną historią, a nie stawiała na pomniki ludobójców, bandytów, którzy mordowali kobiety, starców i dzieci - stwierdził minister.
Jak ocenił, „dobrze by było, aby prezydent Zełenski również przestał używać historii jako instrumentu zadrażniającego relacje z państwami, które są wobec Ukrainy przecież pozytywnie nastawione”. Zwrócił w tym miejscu uwagę na wsparcie okazywane na przestrzeni ostatnich lat Ukrainie przez Polskę.
– Jeśli prezydent Zełenski chce sobie znaleźć powód do odwracania uwagi od skandali korupcyjnych i złodziejstwa, które dzieje się w jego własnym państwie, powinien znaleźć inną metodę, niż atakowanie Polski i Polaków, bo Polacy zrobili dla Ukrainy bardzo dużo – podkreślił Przydacz.
Co dalej w relacjach Polska-Ukraina?
Prezydencki minister zapytany, jak wyobraża sobie w tej sytuacji dalsze relacje polsko-ukraińskie ocenił, że jeśli „emocje po stronie prezydenta Zełenskiego nie będą eskalować, to jako sąsiedzi będziemy musieli ze sobą współpracować”. Dodał jednak, że jeśli prezydent Ukrainy „nadal będzie chciał obrażać Polaków, obrażać polską historię i gloryfikować ludobójców, to Polska ma całą paletę różnego rodzaju instrumentów, które mogą wpływać na rzeczywistość na wschód od naszej granicy”.
- Nie jest tak, że to Polska zależy od Ukrainy. To raczej Ukraina w wielu aspektach zależała od Polski. Polska jest częścią Unii Europejskiej, jest częścią NATO, jest potężnym organizmem gospodarczym i politycznym, i nie może być tak, że ogon chce machać psem – podkreślił Przydacz.
Nawrocki swoją decyzję o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego ogłosił w ostatni piątek. W opublikowanym nagraniu podkreślił, że ta decyzja „nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu” i „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”. Dodał, że „nic się nie zmieniło” w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.
Premier Tusk, po ogłoszeniu decyzji przez Nawrockiego, napisał na platformie X, że „konflikt między Polską i Ukrainą cieszy Putina i szokuje naszych sojuszników”. „Zadaniem prezydentów Zełenskiego i Nawrockiego jest tonowanie emocji, a nie podsycanie napięcia. Linia frontu przebiega gdzie indziej” - oświadczył szef polskiego rządu.
Zełenski został odznaczony Orderem Orła Białego w kwietniu 2023 r. przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”.
Pod koniec maja prezydent Ukrainy nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych w swym kraju. Decyzja ta wywołała w Polsce falę krytyki — negatywnie ocenili ją m.in. premier Tusk, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz czy resort dyplomacji. Kapituła Orderu Orła Białego na prośbę prezydenta debatowała nad odebraniem odznaczenia Zełenskiemu i przedstawiła Nawrockiemu opinię w tej sprawie. (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu