To nie koniec afery z 28-letnim radnym i lekarzem Dawidem Kacprzykiem. Jak ujawniła w czwartek wiceprzewodnicząca klubu radnych KO Anna Auksel-Sekutowicz Kacprzyk sam zrzekł się mandatu radnego dzielnicy Ursus.
Dawid Kacprzyk nie ma ostatnio najlepszej passy. W środę władze szpitala Południowego w Warszawie poinformowały, że 28-letni lekarz bez specjalizacji nie jest już koordynatorem SOR, a nawet nie jest już pracownikiem placówki. W czwartek wiceprzewodnicząca klubu radnych KO podała, że Kacprzyk sam zrezygnował z mandatu radnego dzielnicy Ursus.
Jak przekazała Anna Auksel-Sekutowicz Kacprzyk złożył swoją rezygnację pisemnie przewodniczącemu rady dzielnicy Ursus Dariuszowi Pastorowi.
Afera z lekarzem bez specjalizacji. Stworzył salonik VIP dla polityków
28-lekarz znalazł się na świeczniku po tym, jak portal zero.pl ujawnił, że pracując jako koordynator SOR w warszawskim szpitalu Południowym nie ma specjalizacji, ale za to przez rok zarobił 1,6 mln zł. Jednocześnie Kacprzyk miał odpowiadać za przyjmowanie w szpitalu polityków bez kolejki w tak zwanym saloniku VIP.
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Kacprzyk był aktywny w polityce. Pełnił funkcję radnego dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Jak ujawnił portal zero.pl Kacprzyk miał bywać jednocześnie na dyżurach w szpitalu, wypowiadać się w mediach lub uczestniczyć w posiedzeniach rady miasta.
Czarne chmury na 28-letnim lekarzem
Po ujawnieniu afery przez media dobra passa 28-latka prysła jak bańska mydlana. Na lekarza spadła lawina krytyki, a politycy zapowiedzieli liczne kontrole w szpitalu, w którym pracował. Na początku tygodnia szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że przyjął rezygnację Dawida Kacprzaka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Teraz okazuje się, że Kacprzyk zrezygnował także ze sprawowania mandatu radnego dzielnicy Ursus.
Pokłosiem afery z niebotycznymi zarobkami lekarza z dwuletnim stażem są też zapowiedziane przez rząd kontrole w szpitalach. Pojawiły się też propozycje wprowadzenia ustawy kominowej dla lekarzy. Co więcej, rządzący przyjęli w środę projekt pozwalający na gromadzenie danych o wynagrodzeniach medyków. Choć projekt nie tworzy publicznego rejestru wynagrodzeń, daje Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nowe narzędzie do analizowania dochodów lekarzy pracujących w kilku placówkach jednocześnie.
Zmiany te skomentowała już Naczelna Izba Lekarska. Jej prezes Łukasz Jankowski zwrócił się do premiera z apelem o rozmowy na temat wynagrodzeń lekarzy. Jak pisaliśmy według szacunków Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w Polsce nawet 5,6 tys. medyków może osiągać dochody przekraczające 100 tys. zł miesięcznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu