Prezydencki projekt Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych to odpowiedź pałacu na spór z rządem o finansowanie zbrojeń. Zamiast unijnych miliardów z programu SAFE Karol Nawrocki proponuje system oparty na zyskach Narodowego Banku Polskiego, który – zdaniem autorów projektu – ma przynieść Polsce finansową niezależność w finansowaniu armii. Konstrukcja funduszu rodzi jednak poważne pytania o stabilność tego modelu.
Karol Nawrocki spotkał się w czwartek w Pałacu Prezydenckim z premierem Donaldem Tuskiem, ministrem finansów Andrzejem Domańskim, wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz prezesem NBP Adamem Glapińskim. Tematem rozmowy był impas w finansowaniu modernizacji armii. Bezpośrednio po zakończeniu tego spotkania szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował, że do laski marszałkowskiej trafił projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Dokument ten ma stanowić krajową, „suwerenną” alternatywę dla europejskiego mechanizmu SAFE.
SAFE kontra PFIO. O co chodzi w sporze o miliardy na armię
Dotychczasowy konflikt polityczny o to, czy Polska powinna sięgnąć po unijne pożyczki, czy wykorzystać rezerwy w celu finansowania zbrojeń, zyskał konkretną obudowę legislacyjną. Autorzy projektu PFIO wprost uderzają w rządową koncepcję SAFE, wskazując w uzasadnieniu, że same koszty odsetkowe europejskiego finansowania mogą sięgnąć 178 mld zł. Podnoszą też argument suwerennościowy: unijny mechanizm warunkowości oraz zasady „Buy European” mogą – ich zdaniem – stać się narzędziem politycznego nacisku i ograniczać swobodę zakupów sprzętu poza UE, np. w USA czy Korei Południowej.
PFIO ma być ucieczką od tych ryzyk. Według założeń, fundusz oparty na zasobach krajowych mógłby do 2035 r. zgromadzić ok. 200 mld zł na modernizację Sił Zbrojnych. Kluczowym, a zarazem najbardziej kontrowersyjnym elementem projektu, jest mechanizm bezpośredniego zasilania funduszu z zysku Narodowego Banku Polskiego. Projekt zakłada nowelizację ustawy o NBP i uchylenie przepisów ustawy o finansach publicznych tak, aby wpłaty z zysku banku centralnego omijały budżet państwa i trafiały prosto na rachunek PFIO w Banku Gospodarstwa Krajowego.
Plan Nawrockiego: zyski NBP zamiast unijnych pożyczek
Logika projektodawców jest prosta: skoro wartość polskich rezerw złota i walut rekordowo wzrosła, państwo powinno skapitalizować ten potencjał „tu i teraz” na cele obronne. Problem polega jednak na tym, że zysk banku centralnego to jeden z najbardziej chimerycznych elementów finansów publicznych. Zależy od kursów walut i wyceny aktywów – w jednym roku może być rekordowy, w innym nie pojawić się wcale. Oparcie wieloletnich zakupów rakiet czy czołgów na tak niestabilnym fundamencie rodzi poważne pytania o przewidywalność środków na modernizację armii.
Projekt przewiduje jednak bezpiecznik, który może stać się kolejnym punktem zapalnym: mechanizm pożyczki pomostowej. Jeśli wpłata z NBP okaże się niższa od planu, BGK ma obowiązek udzielić funduszowi pożyczki, którą Skarb Państwa obejmie gwarancją. W efekcie PFIO, reklamowany jako model bezkosztowy, w praktyce może generować potężny dług poza budżetem. To konstrukcja dobrze znana z innych funduszy celowych, która skutecznie zaciemnia faktyczną skalę zadłużenia państwa.
Czy PFIO zapewni stabilne finansowanie modernizacji armii?
Nowa architektura zarządzania pieniędzmi na zbrojenia oddaje stery Radzie Funduszu pod przewodnictwem szefa MON i Komitetowi Sterującemu. Choć zasiadać mają tam przedstawiciele rządu, prezydenta i BBN, projekt wyłącza standardowe limity zaciągania zobowiązań z ustawy o finansach publicznych, dając decydentom ogromną swobodę w dysponowaniu środkami na podstawie jedynie „prognozowanych” przychodów.
Ostatecznie projekt PFIO nie jest jedynie nowym funduszem, lecz próbą przebudowy sposobu finansowania obronności. Pytanie brzmi jednak, czy system oparty na zmiennych zyskach NBP i finansowaniu BGK może zapewnić stabilne pieniądze na wieloletnie programy zbrojeniowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu