Sikorski zaznaczył, że po raz dziesiąty przedstawia jako szef MSZ zadania polskiej dyplomacji; jak zaznaczył, obca jest mu jednak rutyna.

- Wszyscy dostrzegamy zagrożenie. Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji. Tak samo jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna. W nocy z 18. na 19 listopada na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz mamą siedmioletnia Amelia – obywatelka naszego kraju - powiedział szef MSZ.

Jak podkreślił, zadania przed nami są niebywale złożone. - Wielkie przewroty – polityczne, gospodarcze, technologiczne - które zmieniają świat, dokonują się na naszych oczach - zauważył.

Sikorski podkreślił, że bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa. Tymczasem, jak podkreślił, w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed wojną.

- Premier Danii mówi, że „Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze”. Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzega, że kraj musi być gotowy na – cytuję – „utratę dzieci” w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Sekretarz generalny NATO stwierdza, że – tu znów cytat – „Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy”, a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt „w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie”. Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku. Szefowa MI6 ocenia – również wskazując na działania Rosji – że już „poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną” - mówił Sikorski.

- Historia wrzuca nas na głęboką wodę. Jak powiedział Jean Monnet, jeden z ojców Unii Europejskiej: „Europa będzie się wykuwała w kryzysach i będzie sumą rozwiązań przyjętych wobec tych kryzysów” - powiedział Sikorski.

Celem wroga jest przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych; Kreml nie ustąpi, będzie testował kolejne granice - powiedział w czwartek szef MSZ Radosław Sikorski. Ocenił, że w tej walce ważne jest budowanie odporności polskiego społeczeństwa.

Sikorski zauważył, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy - przypomniał - działali na zlecenie obcego wywiadu.

- Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie „fake newsów” i manipulacji w internecie. Ministerstwo Cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić - zauważył.

Podkreślił, że celem wroga jest: przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych.

- Arsenał jest znany: sieci botów rozpowszechniające fałsz i nienawiść; używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów imitujących rzetelne informacje; wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych; ataki na infrastrukturę krytyczną; i wreszcie – pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa - powiedział Sikorski.

- Po tym jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników polskiego internetu. Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety, znaleźli posłuch także tu – na tej sali. Podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa-Lublin w listopadzie. Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa. Dlatego od najmłodszego do najstarszego – mieszkańcy i mieszkanki Polski muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek - podkreślił szef MSZ. Jak zaznaczył, Polska na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowała stanowczo.

Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd - powiedział w czwartek w Sejmie szef MSZ Radosław Sikorski. Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie - podkreślił.

Sikorski podkreślił, że w Ukrainie wciąż trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi agresor – Rosja. - Ataki na ludność cywilną, na budynki mieszkalne, szkoły, pociągi czy szpitale, to pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego - zaznaczył.

- Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji - oświadczył szef MSZ.

Podkreślił, że „dzięki odwadze swoich żołnierzy, dzięki poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników na całym świecie – w tym Polski – Ukraina się broni”. - Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd - podkreślił.

Przywołał wypowiedziane w l. 90 słowa jednego z największych autorytetów w sprawach polskiej polityki wschodniej – Jerzego Giedroycia: „Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie” oraz „Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło”.

- Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie - powiedział Sikorski.

Podkreślił, że „wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa”. - Szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces obudowy - powiedział.

Sikorski zaznaczył, że Polska „już dziś jest drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę” a jako konkretny przykład podał „sprzedaż 54 armatohaubic Krab za około trzy miliardy złotych”, która - jak dodał - „jest największym kontraktem eksportowym w historii Polskiej Grupy Zbrojeniowej”.

Stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa, nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy; ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił - powiedział w czwartek w Sejmie szef MSZ Radosław Sikorski.

Sikorski zaznaczył, że w Polsce mamy świadomość problemów współczesnej Ukrainy. - Dostosowywanie się do unijnych standardów, poprawa funkcjonowania państwa, transparentność administracji, wyplenienie korupcji – Ukraińcy mają przed sobą jeszcze dużo pracy. Wynika to z obowiązku wdrożenia umowy stowarzyszeniowej. Wiemy to i chcemy pomóc – pamiętając, ile wysiłku wymagały od nas te same procesy - przypomniał.

- Tak jak w latach dziewięćdziesiątych kraje Unii Europejskiej chciały mieć na swojej wschodniej flance ład i przewidywalność – i dlatego wspierały naszą modernizację – tak i my widzimy sens w tym, aby Ukraina się rozwijała i ciążyła ku Unii - zaznaczył szef MSZ. Podkreślił, że „zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem”. - Rosja – wbrew temu co mówi jej propaganda – wcale nie wygrywa. Nie dajmy się nabrać. Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana - zaznaczył Sikorski.

- Koalicja państw wspierających Ukrainę może być z siebie dumna: mocno przyłożyliśmy się do hamowania rosyjskiej ofensywy oraz do osłabienia jej gospodarki. Zamroziliśmy blisko 340 miliardów dolarów rezerw Rosyjskiego Banku Centralnego, bo sankcje to narzędzie, które działa - podkreślił.

- Gdyby Moskwa nie rozpętała wojny w 2014 roku, jej PKB byłby dziś większy o nawet 20 procent. Nie byłoby problemów z dostępem do siły roboczej, a Moskwa nie musiałaby ratować się uzależnieniem od Chin. Rosja popełnia historyczny błąd – na ołtarzu niepotrzebnej wojny składa swoją przyszłość. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju - powiedział Sikorski.

Szef dyplomacji ocenił, że stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa i nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy. - Ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił. Czy będzie to Rosja czy Unia Europejska? Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty - powiedział.

Niestety pogorszyły się relacje między USA a Europą; to dla Polski szczególne wyzwanie - powiedział w czwartek w Sejmie szef MSZ Radosław Sikorski. Jak ocenił, wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, bo bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje: Unia Europejska i NATO.

- Niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej – niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu, jaka partia miała większość w Kongresie i kto rządził w Polsce - powiedział Sikorski podczas expose w Sejmie.

Podkreślił, że w tej sprawie nasze społeczeństwo jest zdezorientowane. - Gdy pod koniec stycznia pracownia badawcza zapytała Polaków czy Stany Zjednoczone są wiarygodnym sojusznikiem, większość – 54 procent – niestety odpowiedziała, że nie są. Przeciwnego zdania było jedynie 35 procent - zauważył.

- Wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, ponieważ (...) bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO. Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają - powiedział.

Podkreślił, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego. - Łączą nas związki gospodarcze i społeczne, ocena zagrożeń, jak również determinacja do wspólnych działań. Nieprzypadkowo w tym regionie widzimy tak dużą dynamikę wzrostu wydatków obronnych - powiedział. Podkreślił, że Polska wykorzystuje też swoje trwające przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, aby współpracować jeszcze ściślej.

- Wspólnie możemy skuteczniej chronić naszą infrastrukturę krytyczną – gazociągi, ropociągi, kable energetyczne. Pozostajemy otwarci także na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki oraz Inicjatywy Trójmorza. Bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego „wojskowego Schengen”, aby pomoc z zagranicy mogła nadciągnąć nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej – bez barier prawnych - dodał.

Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie - powiedział w czwartek w Sejmie wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Dodał, że Europa potrzebuje reform, ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o UE, a nie na jej gruzach.

W expose Sikorski podkreślił, że „członkostwo Polski w Unii Europejskiej nie jest ani dziełem przypadku, ani efektem przymusu”.

- To suwerenny, strategiczny wybór, jakiego dokonaliśmy w latach dziewięćdziesiątych, oceniając różne możliwe scenariusze rozwoju po upadku komunizmu. Inne drogi były – i nadal są – o wiele mniej korzystne. Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie, bo współpraca daje przewagę - powiedział szef MSZ.

- Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty – w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić - powiedział Sikorski.

Zaznaczył, że Europa potrzebuje reform, bo świat wokół nas szybko się zmienia. - Ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, nie na jej gruzach - podkreślił.

Szef MSZ powiedział też, że „polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii. Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa”.

Sikorski podkreślił, że rozpad Unii przyniósłby „nieograniczony, narodowy egoizm, o którym niektórzy, także na tej sali (sejmowej), marzą”.

- Bez instytucji unijnych, które łagodzą napięcia między interesami państw członkowskich, egoizm jednych zderzyłby się z egoizmem innych. Groźne dla bezpieczeństwa i rozwoju Polski konsekwencje łatwo przewidzieć. Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w Unii jest dla Polski szkodliwe lub, tym bardziej, że zagraża suwerenności (...). To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej - powiedział szef MSZ.

Integracja europejska pomaga nam zarządzać „wyzwaniem niemieckim”, czyli współpracą z najludniejszym państwem UE i największą europejską gospodarką - mówił szef MSZ Radosław Sikorski. Lepiej rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w UE, niż z silnymi Niemcami bez więzów i norm, które nakłada na nie Wspólnota - dodał.

Wygłaszając w czwartek w Sejmie doroczne expose Sikorski powiedział m.in., że słyszy „straszenie, że Unia Europejska to projekt, który buduje potęgę Niemiec i prowadzi do rzekomej dominacji Berlina nad Brukselą i Warszawą”.

- Prekursorka Unii Europejskiej, czyli Europejska Wspólnota Węgla i Stali, powstała po II wojnie światowej właśnie po to, aby na niemiecką potęgę nałożyć ramy wspólnego zarządzania przemysłem ciężkim. Zdawał sobie z tego sprawę jeden z założycieli zjednoczonej Europy, Robert Schuman – ówczesny minister spraw zagranicznych Francji, głęboko wierzący katolik, a obecnie kandydat do beatyfikacji - mówił szef MSZ.

Podkreślił, że integracja europejska pomaga nam zarządzać „wyzwaniem niemieckim”, czyli wyzwaniem współpracy z najludniejszym państwem Unii Europejskiej i największą europejską gospodarką.

- Lepiej jest rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach Unii niż z silnymi Niemcami bez więzów i norm, które nakłada na nie Wspólnota. Wyobraźmy sobie słabą bądź rozmontowaną Unię Europejską. Poza jej strukturami biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy rządzone w dodatku przez nacjonalistyczną prawicę. Naprawdę tego chcecie? - powiedział Sikorski.

Zwrócił też uwagę, że kraje Unii są głównymi partnerami handlowymi Polski. - Kiedyś mało kto w zachodniej Europie chciał kupować polskie towary. Obecnie roczna wartość całego polskiego eksportu sięga 350 mld euro. To niemal sześciokrotnie więcej niż w roku akcesji. Z tej sumy na kraje unijne przypada niemal trzy czwarte. To znaczy, że obywatele Unii tylko w zeszłym roku kupili polskie towary na kwotę około dwustu sześćdziesięciu miliardów euro, czyli ponad bilion polskich złotych - podkreślił Sikorski.

Dodał, że jeśli kogoś to nie przekonuje, niech popatrzy na to, że według ostrożnych szacunków, straty Wielkiej Brytanii za lata 2020-2025, wynikające z opuszczenia Unii, wynoszą około 200 mld euro.

Sikorski powiedział, że ze wstępnych wyliczeń potencjalnego kosztu wyjścia Polski z Unii Europejskiej w ciągu pierwszych 5–10 lat płyną trzy podstawowe wnioski: po pierwsze, spadek PKB między 4 a 7 proc.; po drugie, spadek wynagrodzeń nawet o 8 proc.; po trzecie, spadek eksportu produktów mięsnych i mlecznych sięgający 45–50 proc. - I w scenariuszu łagodnego rozejścia się z Unią - dodał.

Szef MSZ zaznaczył, że mówi o groźbie Polexitu, bo „antyunijną propagandę, sprzeczną z przykazaniami patriotyzmu i zdrowego rozsądku, coraz częściej lansują gwiazdy poprzedniej koalicji parlamentarnej”. - W Moskwie cieszą się z każdego przejawu antyeuropejskiej histerii - dodał Sikorski.

Wyjściowa pozycja Polski w negocjacjach budżetu UE na lata 2028-2034 jest więcej niż dobra - ocenił szef MSZ Radosław Sikorski w czwartek w Sejmie. Według propozycji KE - dodał - Polska ma uzyskać największe środki na realizację m.in. polityki spójności i Wspólnej Polityki Rolnej.

Przedstawiając w czwartek w Sejmie informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej na obecny rok Sikorski przypomniał, że w 2026 r. czekają nas negocjacje nad kształtem przyszłego wieloletniego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028-2034.

- Nasza pozycja wyjściowa jest więcej niż dobra. Według propozycji Komisji Europejskiej Polska ma uzyskać największe środki na realizację polityki spójności, Wspólnej Polityki Rolnej i największy udział w funduszach na rzecz bezpieczeństwa wewnętrznego. Zamiast walczyć z UE, lepiej mieć swojego Komisarza ds. budżetu - powiedział szef MSZ.

Podkreślił, że trzeba pamiętać, iż korzyści z członkostwa w UE „wykraczają daleko poza transfery pieniężne”. W polityce zagranicznej - dodał - „gdybyśmy byli sami, nasz głos byłby słabszy”.

- Występując wspólnie jako Unia jesteśmy w stanie lepiej zadbać o nasze interesy - powiedział Sikorski. Zaznaczył, że „naturalnie, nie każdą decyzję Unii popieramy”. - Niekiedy musimy uznać wolę większości – tak samo jak tu, w Sejmie. Przegrana w głosowaniu nie oznacza jednak utraty suwerenności. Unia Europejska nie zastąpi państw narodowych – nie po to została stworzona. Pomaga jednak realizować nasze narodowe cele - powiedział Sikorski. Podkreślił, że współpraca daje przewagę.

Na 27 krajów UE 23 należą też do NATO, inwestycje w ramach jednego sojuszu wzmacniają i pomnażają możliwości drugiego; dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału unijnego programu SAFE - mówił szef MSZ Radosław Sikorski. Nieprawdą są twierdzenia opozycji, że inwestycje z SAFE służą Berlinowi - dodał.

Przedstawiając w Sejmie doroczne expose szef MSZ podkreślił, że „zjednoczona Europa to filar Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a spośród 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej, 23 należą także do NATO.

- Obie organizacje się uzupełniają. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. Temu służy Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, tak zwany SAFE - powiedział Sikorski. Przypomniał, że kraje UE mają do dyspozycji 150 mld euro „niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje w produkcję przemysłową w dziedzinie obronności” i „niemal co trzecie euro z tej kwoty – w sumie blisko 44 miliardy – pójdzie na potrzeby jednego kraju: Polski”.

Szef MSZ podkreślił, że pożyczki pozyskane za pomocą SAFE są „znacznie tańsze niż te zaciągane przez naszego Skarb Państwa” i że Ministerstwo Finansów „szacuje różnicę w kosztach obsługi na nawet 36 miliardów złotych”. - Za tę kwotę do zamówionych już 32 amerykańskich myśliwców F-35 moglibyśmy dodać kolejne 32 oraz ponad 300 transporterów Rosomak produkowanych w Siemianowicach Śląskich” - dodał.

Ze środków SAFE - zaznaczył - w Polsce sfinansowane mają być przede wszystkim zakupy uzbrojenia w ramach łącznie 129 projektów, które - dodał szef MSZ - dla zainteresowanych posłów są „do wglądu w kancelarii tajnej w Sejmie. - Aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w nasz, polski przemysł - podkreślił Sikorski.

Dodał, że szef MON deklaruje, że pierwsze baterie antydronowego finansowego z SAFE systemy San mogą trafić w tym roku do Polski. - To oznacza, że jeśli instrumentu SAFE nie będzie, i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE - powiedział.

Oświadczył, że „wszystkie te działania będą wzmocnieniem europejskiego filaru NATO” i że „zrealizujemy słuszny postulat Stanów Zjednoczonych, aby Europa wzięła na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo”.

- Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda. To nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość. Czy wszystkie dziewiętnaście krajów, które sięgają po środki z programu SAFE, w tym Francja, Finlandia i Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji. Te inwestycje to najbardziej racjonalna odpowiedź na apele Waszyngtonu – i powinna być rozumiana po obu stronach Atlantyku - powiedział Sikorski.

Zdaniem rządu w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO oraz grupy G20 - podkreślił szef MSZ Radosław Sikorski. Dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej - zaznaczył.

Przedstawiając w Sejmie doroczne expose szef MSZ powiedział, że w zasadzie całej Europy dotyczy „dość powszechna dezorientacja w kwestii stosunków ze Stanami Zjednoczonymi”.

- Chcę podkreślić, że zdaniem rządu w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA: na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO oraz grupy G20, czyli platformy zrzeszającej największe światowe gospodarki, w której Amerykanie sprawują w tym roku prezydencję - powiedział Sikorski.

Zaznaczył zarazem, że „aby jednak współpraca polsko-amerykańska i szerzej współpraca transatlantycka funkcjonowała sprawnie, potrzebne jest zaufanie”. Stwierdził, że od niemal stulecia USA są „nie tylko największym mocarstwem militarnym i gospodarczym, ale też mocarstwem wyjątkowym”, a państwa europejskie „nie obawiały się siły Stanów Zjednoczonych – zapraszały ich wojska i przedsiębiorstwa do siebie”.

- Obecność amerykańskich żołnierzy była i jest traktowana jako zasób, nie zagrożenie. Wbrew temu co mówi propaganda rosyjska, NATO nie dokonało „ekspansji” na kraje Europy Środkowej. To kraje naszego regionu, w tym Polska, zabiegały o członkostwo. Uciekały spod wpływu brutalnego hegemona – Rosji, do obozu hegemona przyjaznego – Stanów Zjednoczonych. Na tym układzie korzystała Europa, ale korzystał też Waszyngton, odsuwając zagrożenie od swoich granic - powiedział Sikorski.

Szef MSZ dodał, że sojusz polsko-amerykański „opiera się na ponadpartyjnym poparciu w obu naszych krajach i korzystnej współpracy w wielu dziedzinach”. - Częste kontakty – zarówno rządu, jak i pana prezydenta – z władzami USA odzwierciedlają zaangażowanie w rozwój obronności, relacji gospodarczych i współpracy technologicznej. Dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej - powiedział Sikorski.

Inwestujemy w bezpieczeństwo, a duża część z tych inwestycji ma służyć zacieśnianiu relacji polsko-amerykańskich - podkreślił szef MSZ Radosław Sikorski. Polska jest gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA, gościć bazy, misje, ćwiczenia i utrzymywać sprzęt kluczowy dla wschodniej flanki NATO - oświadczył.

Szef MSZ zaznaczył, że polskie wydatki na obronę mają osiągnąć poziom 4,8 procent PKB, to znaczy 200 mld zł – około 55 mld dolarów. - Co ważne, pieniądze na nowy sprzęt wojskowy stanową więcej niż połowę tej kwoty. Także pod tym względem jesteśmy w NATO liderami - dodał.

Zaznaczył, że duża część polskich inwestycji w bezpieczeństwo „ma służyć zacieśnianiu relacji polsko-amerykańskich”. Szef MSZ podał, że w ramach 128 kontraktów wydajemy 63 mld dolarów na zakup amerykańskiej broni i technologii wojskowych. - Tworzymy tym samym miejsca pracy w piętnastu stanach USA – od Kalifornii, Teksasu i Florydy, po Illinois, Ohio i Nowy Jork - mówił.

- Jeśli – jak zakładamy – działania Putina będą w dalszym ciągu destabilizować Europę i świat, Polska jest gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA: gościć bazy, misje, ćwiczenia i utrzymywać sprzęt kluczowy dla wschodniego skrzydła NATO. Korzyści z tego partnerstwa mają charakter dwustronny - podkreślił szef MSZ.

Dodał, że „dostrzega to także obecna administracja w Waszyngtonie”. - Prezydent Trump zadeklarował wobec prezydenta Nawrockiego utrzymanie — a nawet możliwość zwiększenia — liczebności amerykańskich wojsk w Polsce. Na każdym spotkaniu przypominam amerykańskim partnerom, że utrzymanie ich wojsk w Polsce jest tańsze niż ich utrzymanie w USA - powiedział Sikorski.

Stwierdził, że „mamy czego wspólnie bronić” i w tym kontekście przypomniał m.in., że Polska jest największym odbiorcą amerykańskiego gazu skroplonego w tej części Europy, a pierwsza polska elektrownia jądrowa „zostanie zbudowana w oparciu o technologię amerykańskiej firmy Westinghouse działającej we współpracy ze spółką konstrukcyjną Bechtel”.

Ameryka się zmienia, możemy albo dostrzec fakty i się przygotować, albo zasłonić oczy i uszy - powiedział w czwartek w Sejmie szef MSZ Radosław Sikorski. Podkreślił, że dla USA Europa schodzi na dalszy plan. „Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami” - powiedział.

Sikorski zaznaczył, że obecnie USA staje przed nowymi wyzwaniami. - Priorytetami dla obecnej administracji są ochrona własnego terytorium, zachodnia półkula oraz region Indo-Pacyfiku. Europa zeszła na dalszy plan, a Rosja jest postrzegana jako zagrożenie przede wszystkim regionalne i potencjalny partner resetu gospodarczego. Czytamy o tym w amerykańskich dokumentach strategicznych, słyszymy podczas rozmów - podkreślił.

Szef MSZ stwierdził, że „Ameryka się zmienia” a my „możemy albo dostrzec fakty i odpowiednio się przygotować, albo zasłonić oczy i uszy”.

- Doceniam otwartość i bezpośredniość obecnej administracji. Zgadzam się, że Europa Zachodnia zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju. Zgadzam się, że cała Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Zgadzam się, że jako kontynent ludny i zamożny jesteśmy w stanie to zrobić. Tym bardziej, że Europa nie potrzebuje armii równej amerykańskiej. Wystarczą nam siły, które odstraszą Putina - zaznaczył.

Sikorski stwierdził, że „na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem, ale i niepokojem”.

- Pamiętamy o historii wsparcia dla Polski ze strony takich prezydentów jak Woodrow Wilson czy Ronald Reagan, kiedy w różnych okolicznościach walczyliśmy o niepodległość. Ale pamiętamy też o Jałcie. Po upadku nazistowskich Niemiec, prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę - dodał szef dyplomacji.

Jak podkreślił, „daje to pod rozwagę tym, którzy chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy”. - Nie my określamy interes narodowy Stanów Zjednoczonych. Pytam prawą stronę sali: czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945. zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? - mówił szef MSZ

- Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami - oświadczył.

Staliśmy się motorem zmiany myślenia w Unii Europejskiej w obszarze obronności i bezpieczeństwa; zeszły rok był rokiem przełomu w polskiej gospodarce, 2026 będzie rokiem przyspieszenia - mówił wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podczas wystąpienia w Sejmie.

Sikorski podczas wygłaszania expose w Sejmie zwracał uwagę, że współczesna obrona i odporność gospodarcza zaczynają się w laboratoriach i centrach obliczeniowych. I - jak podkreślił - na tym froncie „idziemy do przodu, także dzięki umiejętnemu korzystaniu ze środków unijnych”. Jako przykłady wskazał fabrykę sztucznej inteligencji PIAST w Poznaniu czy GAJA w Krakowie, na których rozwój UE przeznaczyła łącznie 350 mln zł.

- Staliśmy się motorem zmiany myślenia w Unii Europejskiej w obszarze obronności i bezpieczeństwa - podkreślił.

Szef MSZ wyliczał zakupy sprzętu wojskowego, w tym zakup łodzi podwodnych czy systemów antydronowych.

Sikorski zwracał uwagę, że Polska przeszła w ostatnich dekadach długą drogę rozwoju, a ważnym krokiem było wejście do grona dwudziestu największych gospodarek świata. - Ale sukces nie oznacza, że możemy zwolnić tempo. Zeszły rok był rokiem przełomu w polskiej gospodarce. 2026 będzie rokiem przyspieszenia - podkreślił szef MSZ.

Sikorski mówił też, że Polski wkład do wzrostu unijnej gospodarki w tym roku będzie większy od wkładu Niemiec czy Francji. - Dynamika wzrostu inwestycji będzie co najmniej dwukrotnie wyższa niż w 2025 roku. To efekt skutecznej polityki - przekonywał.

Minister odniósł się też do kwestii suwerenności technologicznej. Jak mówił, posiadanie możliwości rozwoju własnych technologii jest kluczowe dla utrzymania znaczenia politycznego Polski i UE, dla rozwoju innowacyjnej gospodarki oraz zapewnienia twardego bezpieczeństwa.

- Wzmacnianie i promowanie naszej gospodarki pozostają jednym z priorytetów polityki zagranicznej tego rządu. Dlatego między innymi reaktywowałem Radę Konsultacyjną ds. Zagranicznej Polityki Ekonomicznej - wskazał.

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski powiedział w Sejmie, że w interesie Polski leży dyplomatyczna aktywność na rzecz wygaszania konfliktów zagrażających wspólnemu bezpieczeństwu na Bliskim Wschodzie. Naszego wsparcia w regionie oczekuje dziś przede wszystkim Syria i Palestyna - dodał.

Szef dyplomacji poruszył podczas dorocznego expose kwestię Bliskiego Wschodu - regionu o kluczowym znaczeniu. - To już od dawna nie tylko rezerwuar ropy i gazu, to także rosnące lawinowo inwestycje w energię odnawialną i najnowsze technologie pozwalające na rozwój sztucznej inteligencji. Widzimy w tych zmianach duży potencjał do zaangażowania polskich firm, czemu sprzyjają nie tylko ożywione kontakty bilateralne, ale też zacieśnianie współpracy między Unią Europejską a Radą Współpracy Zatoki Perskiej - mówił.

Szef MSZ podkreślił, że „w interesie Polski leży dyplomatyczna aktywność na rzecz wygaszania konfliktów zagrażających wspólnemu bezpieczeństwu, przeciwdziałanie eskalacji sporów, ekstremizmowi, próbom rewizji granic”.

- Naszego wsparcia w regionie oczekuje dziś przede wszystkim Syria i Palestyna. Ta pierwsza, aby nie dopuścić do fragmentacji państwa wzdłuż podziałów etnicznych i religijnych oraz aby wzmacniać jej administrację i gospodarkę. Ta druga, aby zakończyć katastrofę w Strefie Gazy oraz stworzyć warunki, w których państwo palestyńskie - uznane przez Polskę już w 1988 roku – będzie mogło skutecznie sprawować kontrolę nad swoim terytorium - powiedział Sikorski.

Zaznaczył, że „w relacjach z Izraelem za ważne uważamy nie tylko stosunki handlowe, ale także budowanie partnerskich relacji między społeczeństwami”. - Uznajemy nienaruszalne prawo Izraela do obrony, w szczególności przed zagrożeniem terrorystycznym. Jednak podkreślamy wymóg stosowania się do przepisów prawa międzynarodowego, w tym międzynarodowego prawa humanitarnego - powiedział Sikorski.

Dzięki wspólnym wysiłkom rządu i prezydenta już od kilku miesięcy Polska bierze udział w pracach grupy G20 - mówił w czwartek w Sejmie wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Jak dodał, Polska będzie reprezentowana w G20 ponad podziałami i to nie w charakterze obserwatora.

Szef MSZ podczas wystąpienia w Sejmie zwrócił uwagę, że dzięki zaproszeniu od prezydenta USA Donalda Trumpa oraz dzięki wspólnym wysiłkom rządu i prezydenta już od kilku miesięcy Polska bierze udział w pracach grupy G20.

- Ma to szczególne znaczenie, ponieważ tegoroczna amerykańska prezydencja w tym gronie priorytetowo traktuje obszary kluczowe także z naszej perspektywy, czyli deregulację, stworzenie konkurencyjnych łańcuchów dostaw, wspieranie rozwoju nowych technologii - mówił Sikorski.

Wyraził jednocześnie nadzieję, że będzie to dobry przykład współpracy rządu i prezydenta. - Prezydent Karol Nawrocki będzie reprezentował Polskę w czasie Szczytu Liderów G20, który ma się odbyć w grudniu na Florydzie. Przedstawiciele rządu będą zaangażowani w prace przez cały okres amerykańskiej prezydencji oraz wezmą udział w szczytach organizowanych na poziomie ministerialnym. Polska będzie reprezentowana ponad podziałami i to nie w charakterze obserwatora - podkreślił.

Szef MSZ Radosław Sikorski po raz kolejny zaaplował do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie złożonych wniosków o nominacje ambasadorskie . Podziękował też byłemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania.

Sikorski podkreślił, że jeśli wysiłki na rzecz rozwoju kraju nie będą szły w parze z działaniami na rzecz wzmacniania i jedności Europy, to przyniosą mizerne efekty, a w dalszej perspektywie marginalizację i zaprzepaszczenie historycznej szansy. - NATO i Unia Europejska to dwa filary naszego bezpieczeństwa i dobrobytu, oba niezbędne dla realizacji polskiej racji stanu - zaznaczył szef MSZ.

Dodał, że potrzebujemy sprawnych i profesjonalnych przedstawicieli poza granicami kraju. - Dlatego korzystając z okazji dziękuję prezydentowi (Andrzejowi) Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania - powiedział Sikorski.

- Po raz kolejny apeluję do pana prezydenta Nawrockiego o podpisanie złożonych zgodnie z ustawą wniosków o nominacje ambasadorskie. Prawo się nie zmieniło. Czy spośród 49 kandydatów nie ma ani jednego, który spełnia wymagania? Nie nadają się nawet ci, którzy pełnili te role za rządów Zjednoczonej Prawicy? - zapytał szef MSZ.

Wewnątrz kraju możemy się spierać, ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa - powiedział w czwartek w Sejmie szef MSZ Radosław Sikorski, kończąc swoje expose. Podkreślił, że Polacy są w stanie osiągnąć sukces na arenie międzynarodowej tylko wspólnym wysiłkiem.

- Wewnątrz kraju możemy się spierać. To naturalne. Ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa - oświadczył.

- Sukces na arenie międzynarodowej jesteśmy w stanie osiągnąć tylko wspólnym wysiłkiem „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej”. Przed nami jeden cel: Polska silna, zamożna i solidarna. Polska, która pnie się w górę. A więc mniej sekciarstwa, więcej współpracy. Taką Polskę możemy zbudować tylko razem - podkreślił szef MSZ, kończąc swoje wystąpienie.

Po zakończeniu expose ministra spraw zagranicznych ogłoszono przerwę w obradach Sejmu do godz. 11.15