Kiedy przejmowałam nadzór nad sprawą Amber Gold w 2011 r., był już powołany biegły i nie było okoliczności, by występować o przejęcie tej sprawy do Prokuratora Okręgowego - mówiła prok. Marzanna Majstrowicz podczas środowego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą.
Prok. Majstrowicz jest drugim świadkiem przesłuchiwanym przez sejmową komisję śledczą ds. Amber Gold. Kierowała ona Prokuraturą Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz od 2011 r. do września 2012 r.
Podczas przesłuchania Jarosław Krajewski (PiS) pytał kiedy po raz pierwszy zapoznała się ona z aktami sprawy dotyczącej Amber Gold oraz czy nie miała może wątpliwości, że sprawą tą powinna zajmować się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
"Pierwszy raz, z aktami podręcznymi tego postępowania, zapoznałam się ze sprawą 15 marca 2011 r. W tym czasie akta główne znajdowały się w Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku" - poinformowała Majstrowicz.
Dodała, że kiedy objęła funkcję prokuratora rejonowego Gdańsk-Wrzeszcz sprawa Amber Gold była zadekretowana na prok. Barbarę Kijanko.
"Zagrożenie tutaj w tym wypadku było karą do 3 lat pozbawienia wolności i grzywną. Dochodzenie nie wymagało nawet prowadzenia śledztwa" - mówiła.
"Na tym etapie, kiedy zapoznawałam się z aktami podręcznymi, biegły był już powołany; na tym etapie nie było okoliczności, aby występować do Prokuratora Okręgowego, by przejął tę sprawę" - oceniła Majstrowicz.
Prokurator dodała, że powołany biegły był jedynym biegłym w Gdańsku, "który zgodził się podjąć wydania opinii" ws. Amber Gold.
Zaznaczyła jednocześnie, że tego typu sprawę nadzorowała po raz pierwszy w karierze.
Krajewski dopytywał, czy ze względu na skomplikowany charakter sprawy Amber Gold nie było wskazane przygotowanie "planu czynności dochodzenia".
"Na tym etapie był powołany biegły i od tej opinii, która miała być wydana ewentualnie byłoby wskazane stworzenie czynności dowodowych" - odparła Majstrowicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu