„Odpowiadam, że nie jestem ani polonistą, ani też specjalistą od polskiej transformacji, ale spojrzenie na Polskę z zewnątrz nie pozwala mi dostrzec kryzysu. – To jest właśnie takie powierzchowne patrzenie – wzdycha Semka i dodaje, że Europa już dawno nie ma pojęcia o swojej prawdziwej tożsamości i wartościach”. Wiele potrafimy powiedzieć o Polsce sami, ale czasami dobrze spojrzeć na siebie cudzymi oczami. Ten tekst, napisany przez byłego korespondenta Czeskiej Telewizji w Warszawie, ukazał się w tamtejszym magazynie „Reporter”.
Staraj się być wyważony. W Polsce łatwo dać się ponieść i zostać stronniczym. Zwracaj uwagę na prawicę. Też ma pewne rzeczy do powiedzenia, ale nie jest tak pociągająca – udzielona przed wyjazdem do Warszawy przyjacielska rada praskich Polaków tkwiła mi w głowie przez cały czteroletni tu pobyt. A po zeszłorocznym wyborczym zwycięstwie PiS stała się niemal nocnym koszmarem. Czy w ogóle można rzetelnie opisać mocno podzieloną Polskę i jednocześnie nie omijać kluczowych problemów? Jest to wprawdzie możliwe, lecz za cenę utraty niektórych polskich przyjaźni. A coraz częściej także za cenę nienawiści i potępienia.
Lato 2012. Przed Warszawą przedzieram się służbową octavią przez niekończące się ograniczenia w ruchu i objazdy. Sto kilometrów nowej trasy ekspresowej z Piotrkowa Trybunalskiego do stolicy jest właśnie na ukończeniu. Budowlańcy nie zdążyli oddać jej na Euro 2012; nowa wysokiej jakości nawierzchnia jest już właściwie położona i niemal wszędzie prace są już na finiszu. Pierwsza podróż z Pragi do Warszawy jest swego rodzaju ekspresowym wprowadzeniem do polskiej rzeczywistości. Zmasowane europejskie inwestycje w infrastrukturę, niemalże w oczach zmieniające kraj, a tuż obok stara komunistyczna autostrada w okolicach Częstochowy, ze skrzyżowaniami z sygnalizacją świetlną i głębokimi koleinami, ozdobiona na poboczach prostytutkami i sprzedawcami grzybów. Polska A i Polska B.