Im bardziej zbliżała się kolejna rocznica zbrodni wołyńskiej, tym było gorzej. Ukraińcy w Przemyślu oddający hołd strzelcom siczowym – sojusznikom Polski w wojnie z bolszewikami – zostali zaatakowani przez Młodzież Wszechpolską. Z kolei poseł Kukiz zapowiadał złożenie w Sejmie ustawy zakazującej propagowania banderyzmu. Ciekaw jestem, jak poseł zdefiniuje banderyzm. Czy Sejm RP ma przyjąć uchwałę zakazującą wypowiadania nazwiska Bandera i używania jego wizerunku?
Do Sejmu trafiły projekty uchwał potępiających ludobójstwo na Wołyniu i ustalające zbiorową odpowiedzialność Ukrainy i Ukraińców za tę zbrodnię. Jeśli uważamy, że Ukraina odpowiada prawnie, moralnie i politycznie za zbrodnię wołyńską, to co stoi na przeszkodzie, by władze RP i organizacje kresowe skierowały stosowny wniosek do trybunału w Hadze i domagały się od władz Ukrainy osądzenia winnych zbrodni ludobójstwa i odszkodowania materialnego dla rodzin ofiar? Ludobójstwo jest kategorią prawną. Trudno, by o jej zastosowaniu decydowali politycy, a nie kompetentny, niezawisły sąd.
Portale internetowe w duchu nauki księdza Isakowicza-Zaleskiego pełne są rasistowskich wpisów. To interesujące, że jego poglądy na temat Ukrainy są w narodzie popularniejsze od diagnoz i próśb św. Jana Pawła II. Politycy PiS mówią prasie, że nadszedł czas, by naszymi ukraińskimi partnerami „pozytywnie wstrząsnąć”, gdyż się rozzuchwalili i na zbyt wiele sobie pozwalają. Atakowany jest episkopat nawołujący – po raz kolejny – do polsko-ukraińskiego pojednania. To nie tylko upadek dobrych obyczajów, to polityczna i moralna katastrofa. Dziwi mnie bierność władz RP. Premier David Cameron błyskawicznie zareagował w brytyjskim parlamencie na obrażanie Polaków. Przemyski incydent, nie pierwszy w tym roku, nie został zauważony przez panią premier. Nie wygląda to dobrze, zwłaszcza na tle narastającej w Polsce fali niechęci do obcych. Czy na zdecydowaną reakcję władz trzeba czekać do bardziej drastycznych zdarzeń? Czy zadaniem władz nie jest obrona praw i bezpieczeństwa wszystkich obywateli?