W piątek w jednym z trzech saloników VIP na lotnisku im. José Martíego, ulubionego poety Fidela Castro, papież Franciszek spotka się z głową rosyjskiej Cerkwi patriarchą Cyrylem. Obaj będą w podróży. Patriarcha dzień wcześniej przyleci do Hawany na zaproszenie kubańskich władz, zaś papież tego samego dnia rozpocznie pielgrzymkę w Meksyku.
Reklama
Niespodziewane spotkanie w nieoczekiwanym miejscu, na skraju świata. Inicjatorem spotkania jest strona rosyjska, ale nie prawosławna, tylko państwowa, czyli Kreml. Trzeba tu przypomnieć o ubiegłorocznej wizycie prezydenta Władimira Putina, wyrzuconego z G8, w Watykanie, ciągle szukającego usprawiedliwienia i akceptacji dla swojej awanturniczej polityki. Cerkiew prawosławna moskiewskiego patriarchatu poparła aneksję Krymu i wspiera politykę Kremla wobec Ukrainy, wielu prawosławnych księży jest na pierwszej linii w Zagłębiu Donieckim i okupowanym Krymie. Są też duchowni przeciwni tej polityce, ale ich głos nie jest słuchany.

Reklama
Zdaniem redaktora naczelnego rozgłośni Echo Moskwy Aleksieja Wieniediktowa patriarcha Cyryl, jak przystało na zdyscyplinowanego urzędnika, leci do Hawany w charakterze prezydenckiego kuriera, by spróbować uruchomić nowy kanał kontaktu Rosji z Zachodem. Prezydent Putin liczy na niekonwencjonalny styl papieża Franciszka, który pośredniczył w nawiązaniu kontaktów między reżimem Raúla Castro na Kubie a prezydentem Barackiem Obamą. Franciszek nie wahał się też nazwać po imieniu ludobójstwa Ormian z rąk Turków w setną rocznicę masowej zagłady, co wywołało sprzeciw władz Turcji skonfliktowanych z Moskwą.
Krytycy lądowania papieża w Hawanie koncentrują się na politycznym wymiarze spotkania, ich zdaniem, bardzo potrzebnego Rosji. – Godząc się na to spotkanie, papież pomaga agresywnej dyktaturze wyglądać jak normalny kraj, i to w czasie, gdy z rosyjskiej broni giną Ukraińcy i Syryjczycy – powiedział BBC Jakiw Krotow, duchowny Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej.
Spotkanie w Hawanie ma trwać dwie godziny i zakończyć się wspólną deklaracją o zagrożeniach, przed którymi stoi chrześcijaństwo na początku XXI w. Wielu komentatorów już dzisiaj pisze o historycznym wymiarze wydarzenia. Jest to jednak ocena mocno na wyrost. Trudno bowiem oczekiwać zwycięstwa ducha chrześcijańskiej jedności, jeśli w ogóle się on pojawi, nad materią współczesnej polityki, pełnej przemocy, kłamstwa i hipokryzji. Na ekranach telewizorów zobaczymy ładne kadry z lądowania w Hawanie i samego spotkania religijnych przywódców. Ale nie bardzo wiadomo, co może być efektem tej fantazji watykańskiej dyplomacji. Symboliczne spotkanie papieża z patriarchą było marzeniem wielu chrześcijan. Raptem, zupełnie nieoczekiwanie, i do tego w bardzo politycznym kontekście, zostanie ono zrealizowane. Czy to mimo wszystko będzie dobry znak?