Theresa May zapowiedziała: „Brexit to Brexit i uczynimy z niego sukces”. Do Unii nie zamierza wracać tylnymi drzwiami, bez drugiego referendum.

David Cameron swoją dymisję zapowiedział zaraz po wynikach referendum w sprawie Brexitu, 24 czerwca. Nie było jednak pewne kiedy rzeczywiście premier opuści stanowisko. Obserwatorzy przewidywali, że może to nastąpić dopiero we wrześniu. Wszystko z powodu długiego procesu wyłonienia następcy Davida Camerona, który przeprowadzić miała Partia Konserwatywna. Zaskoczeniem było więc tak szybki wybór kandydatki. Jest nią 59-letnia Theresa May, obecna szefowa departamentu spraw wewnętrznych (od 2010 roku), która o fotel premiera miała walczyć z sekretarz do spraw energii- Andreą Leadsom. W ostatniej chwili Leadsom zrezygnowała z kandydatury na stanowisko, w wyniku czego torysom pozostał jeden wybór.

Już za kilka dni liderka Partii Konserwatywnej będzie mogła objąć nowe stanowisko. Najpierw konieczna jest osobista rezygnacja Davida Camerona przed królową Elżbietą II. Jednocześnie obecny premier zarekomenduje oddanie państwa w ręce Theresy May. Jest on przekonany, że kandydatka Partii Konserwatywnej otrzyma wotum zaufania parlamentu.

Reklama

Theresa May w brytyjskiej polityce pojawiła się w 1997 roku, kiedy po raz pierwszy weszła do Izby Gmin. W 2002 roku została sekretarzem generalnym. Od kilku lat mówiło się o tym, że May może zostać następczynią Camerona. Wielu polityków szefową departamentu spraw wewnętrznych porównuje z Margaret Thather. Ma być ona drugą po słynnej premier szefową rządu Wielkiej Brytanii.

Nowa premier przed referendum opowiadała się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, o czym publicznie mówiła. Mimo to już zapowiedziała, że „Brexit to Brexit i uczynimy z niego sukces”, a do Unii nie zamierza wracać tylnymi drzwiami, bez drugiego referendum. Ponadto planuje wprowadzenie nowych praw pracowniczych i socjalnych przeciętnych mieszkańców Wysp. Jednym z zadań ma być zjednoczenie Partii Konserwatywnej, która nie była do końca zgodna w sprawie Brexitu. Konserwatywna polityk zapowiada twarde negocjacje warunków opuszczenia Unii Europejskiej, szczególnie w kwestii pracy obcokrajowców na Wyspach. Planowane jest także zmniejszenie imigracji do kilkudziesięciu tysięcy osób rocznie. Osiągnięcie tego celu ułatwi zniesienie zasady „swobodnego przemieszczania się” obowiązującej w UE. Założenia te krytykowane są przez środowiska liberalne, jednak zapewniają przyszłej premier poparcie trzonu Partii Konserwatywnej.

TVN24 przypomina, że w kwietniu tego roku Theresa May zasłynęła opinią na temat wypowiedzenia Europejskiej konwencji praw człowieka przez Zjednoczone Królestwo. Jej zdaniem konwencja krępuje działanie brytyjskiego parlamentu. Podczas debaty o syryjskich uchodźcach przyszła premier głosowała przeciwko przyjęciu ich przez Wielką Brytanię. Opowiadała się też za nalotami na Syrię. W sprawie małżeństw jednopłciowych wygłasza liberalne poglądy i akceptuje tę instytucję.

May poparła ustawę o substancjach psychoaktywnych, która miała na celu zakazanie niemal wszystkich środków mogących powodować działania w afekcie. Jest przeciwko legalizacji eutanazji oraz walce o ochronę środowiska. Głosowała również przeciwko zakazowi palenia w miejscach publicznych.