Niedziński: Jak poświęcić Asada i nie przegrać?

2 listopada 2015

Nikt z obserwatorów piątkowych rozmów w sprawie rozwiązania konfliktu w Syrii – ani nawet ich uczestników – nie liczył zapewne, że przyniosą one przełom. Wiedeńskie spotkanie to dopiero mały kroczek na długiej drodze. Tym niemniej, jeśli ktokolwiek może być z nich naprawdę zadowolony, to jest to kraj, który dopiero dołączył do grona debatującego nad przyszłością Syrii, czyli Iran. Na dodatek to Teheran może być tym, który w ostatecznym rozrachunku zyska najwięcej.

Mimo że Iran od początku był zaangażowany w konflikt syryjski – także, choć nieoficjalnie, militarnie – w żadnych rozmowach nie uczestniczył. Po pierwsze dlatego, że dopóki nie podpisał porozumienia z mocarstwami w sprawie ograniczenia swojego programu nuklearnego, sam był na marginesie światowej dyplomacji. Po drugie zaś, do niedawna Stany Zjednoczone uważały, że jest on raczej przeszkodą w rozwiązaniu konfliktu. Wreszcie po trzecie, nie chciały tego rywalizujące z szyicką republiką arabskie kraje Zatoki Perskiej z Arabią Saudyjską na czele.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png