Tbilisi oskarżyło Moskwę o łamanie porozumień pokojowych. Jak przekonują gruzińscy dyplomaci, w siedem lat po wojnie Rosja nie wypełniła ani jednego punktu z umowy o zawieszeniu broni. W sobotę 8 sierpnia minie kolejna rocznica rosyjsko - gruzińskiej wojny o Osetię Południową.

Według Tbilisi, Moskwa nie wycofała swoich wojsk ze spornych terytoriów Abchazji i Osetii Południowej. Rosjanie nie pozwolili również na powrót uchodźców, których kilkadziesiąt tysięcy wygnano z ich domów. Nie wpuścili także międzynarodowych obserwatorów do zbuntowanych regionów. Potwierdzają te zarzuty mieszkańcy przygranicznych wsi, którzy zapowiadają, że są gotowi walczyć z bronią w ręku o swoje ziemie.

Gruzińskie władze oskarżają Moskwę o rozmieszczanie nowoczesnego sprzętu wojskowego, w tym wyrzutni rakiet na okupowanych terytoriach, jak również o przesuwanie linii rozgraniczającej, co wiąże się z zabieraniem Gruzinom ich pól i sadów. Gruzińskie władze przekonują, że nie dadzą się wciągnąć w kolejny konflikt zbrojny, a ich odpowiedzią na rosyjską agresję jest integracja z Unią Europejską i NATO.