Wdowa po gen. Błasiku broni go: Nie ma mozliowści żeby ingerował w pracę pilotów lecących do Smoleńska

Magdalena Merta, Małgorzata Wassermann, Ewa Kochanowska i Ewa Błasik, podczas konferencji prasowej przedstawicielek rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, 8 bm. w Sejmie.
Magdalena Merta, Małgorzata Wassermann, Ewa Kochanowska i Ewa Błasik, podczas konferencji prasowej przedstawicielek rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, 8 bm. w Sejmie.PAP / Jakub Kamiński
8 kwietnia 2015

To kompromitacja państwa. Wdowa po Andrzeju Błasiku broni swojego męża i wzywa do międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Ewa Błasik mówiła w Sejmie, że nie ma możliwości, by jej mąż - ówczesny Dowódca Sił Powietrznych - ingerował w pracę pilotów lecących do Smoleńska, co mogą sugerować nagrania opublikowane wczoraj przez RMF. Jak uzasadniała, wielokrotnie była świadkiem "podróży powietrznych" męża i zapewniła, że może zaświadczyć iż takie sugestie są nieprawdziwe.

Wdowa po generale kwestionowała też wiarygodność biegłego prokuratury, Andrzeja Artymowicza. Jak uzasadniała, rozpoznał on na taśmie głos generała Błasika, choć jej samej się to nie udało.

W opinii Ewy Błasik doszło do "totalnej kompromitacji" państwa, w tym prokuratury. Odniosła się ona też do niektórych cytatów przytoczonych w stenogramach z rozmów w Tupolewie. Jej zdaniem, przypisywane jej mężowi słowa "zmieścimy się" nie dotyczyły trasy lotu i miejsca lądowania samolotu. Mogły natomiast odnosić się do Szefa Sztabu Generalnego Franciszka Gągora. W jej opinii, generał Gągor mógł w czasie lotu, jako przełożony generała Błasika, zwrócić się do niego z pytaniem o sytuację. Dlatego słowa "siadajcie" czy "zmieścimy się" mogły dotyczyć raczej zajęcia miejsca w salonce samolotu. 

Ewa Błasik ponowiła apel o umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.