Na stołach pojawią się dziś pączki i faworki. Mamy tłusty czwartek, zwany dawnej zapusty. To ostatni czwartek przed Wielkim Postem - przypomina etnograf Bogusława Błażewicz.
Reklama

Jak zaznacza, dawniej Wielki Post był traktowany dużo bardziej rygorystycznie niż teraz. Dlatego - dodaje etnograf - trudno dziwić się ludziom, że ostatnie dni karnawału były czasem zabaw i sutego, tłustego jedzenia.

Zwyczaj jedzenia pączków w tłusty czwartek zadomowił się w Polsce w XVII wieku i trwa nieprzerwanie do dzisiaj. „Kiedyś jadano je na słono ze skwarkami, dziś królują już tylko słodkie pączki” - dodaje Bogusława Błażewicz. Cukiernie i piekarnie pracowały na pełnych obrotach całą noc, by zdążyć z ich wypiekiem. Pani Ewa, która je przygotowuje w jednej z sądeckich cukierni, podkreśla, że idealny pączek musi być przede wszystkim dobrze wysmażony. Największym powodzeniem cieszą się te z nadzieniem różanym, obowiązkowo z pudrem lub lukrem.

Co roku w tłusty czwartek większość z nas zjada średnio 2 i pół pączka. Każdy ma około 300 kalorii.