Wędzony śledź, sztywny nieobecny, rosyjski front... Oto lista technik negocjacyjnych najczęściej stosowanych w polskiej polityce.
Nie możemy liczyć na rząd”, „Dość takich rządów” – skandowali protestujący górnicy przed kopalnią w Brzeszczach. W manifestacjach brali udział nie tylko oni. Na ulice wyszli także kibice, studenci, sportowcy i taksówkarze, a jakby tego było mało nawet pracownicy zakładów pogrzebowych. – Do protestów gotowe są przyłączyć się również inne grupy zawodowe z całej Polski. Stoczniowcy powiedzieli, że przyjadą, jeśli będzie trzeba – ostrzegał także Piotr Duda, szef Solidarności. To kolejne już grupy zawodowe niezadowolone w ostatnim czasie z planów i decyzji rządu, które otwarcie o tym mówią i grożą strajkiem. Kolejne, bo tylko w ostatnich tygodniach pomocy od państwa domagali się frankowicze – to do nich należy styczeń, nauczyciele – grudzień czy np. lekarze – przełom roku. Wcześniej byli to także np. rodzice niepełnosprawnych dzieci okupujący Sejm czy kolejarze grożących strajkiem ostrzegawczym.
Jak zauważa dr Olgierd Annusewicz, z Instytutu Nauk Politycznych za każdym razem – oprócz argumentów emocjonalnych – każda ze stron starała się na swój sposób formułować żądania, czynić ustępstwa, ukrywać chęci na osiągnięcie szybkiego porozumienia czy bronić się przed oddaniem pola drugiej stronie. – Sięgała w tym celu po techniki związane a to z odgrywaniem określonych ról, a to poważaniem kompetencji drugiej strony. Wszystko po to, by sprawdzić skłonności drugiej strony do czynienia ustępstw – mówi.