Rozmowa szefowej i wicepremiera z unijną komisarz do spraw rynku wewnętrznego, przemysłu i przedsiębiorczości to pokłosie protestu właścicieli firm transportowych. Sprzeciwiają się oni niemieckiej interpretacji przepisów, nakazujących od 1 stycznia płacić kierowcom większe stawki. Podczas spotkania w Białej Podlaskiej przedstawiciele władz kilku zrzeszeń transportowców powołali komitet protestacyjny. Uznali bowiem działania polskich władz w tej sprawie za niewystarczające. Jednak decyzje w sprawie formy i terminu ewentualnego protestu nie zostały podjęte.
1 stycznia u naszego zachodniego sąsiada weszły w życie przepisy o płacy minimalnej. Na ich podstawie każdy, kto pracuje na terenie Niemiec musi zarabiać co najmniej 8,5 euro za godzinę. Według interpretacji niemieckich instytucji, dotyczy to także zagranicznych, w tym polskich, przewoźników. To uderza w ich konkurencyjność.